Dziedziczenie w krajach Europy Środkowej. Rozmowa z prof. Dorotą Miler - laureatką grantu ERC

fot. Archiwum prywatne

W najbliższych latach w Europie będzie mieć miejsce ogromny transfer majątków między pokoleniami. W grę wchodzą aktywa warte biliony euro. To prawo spadkowe zdecyduje, kto otrzyma je w wypadku śmierci ich właścicieli, ale to tym przepisom zarzuca się często konserwatyzm - brak dostosowania do zmian społecznych: nowych modeli rodziny, starzejącego się społeczeństwa czy coraz częstszych małżeństw międzynarodowych. To, jak prawo spadkowe kształtowało się w Europie Środkowej i czego może nas dziś nauczyć, będzie badać prof. Dorota Miler z UG w ramach projektu „CESuccess: Beyond Western Europe: Uncovering the Neglected Succession Law of Central Europe”, który otrzymał ERC Starting Grant.

Urszula Abucewicz: - Przyjęło się uważać, że Europa Środkowa przejmuje rozwiązania prawne z Europy Zachodniej. Pani uważa, że ta hipoteza jest błędna.

dr hab. Dorota Miler, prof. UG: - Mit, że Europa Środkowa tylko kopiuje rozwiązania prawne z Europy Zachodniej, ugruntowany jest na przekonaniu, że istnieje wspólne dziedzictwo prawne dla Europy kontynentalnej. Przyjęło się też sądzić, że Europa Środkowa przejęła normy prawne z krajów zachodnich: z opóźnieniem, bezpośrednio i bez przemyślenia. Ponadto przeważa pogląd, że komunizm nie wywarł trwałego wpływu na prawo spadkowe w tej części Europy. Te trzy hipotezy uważam za błędne. Uważam, że jeżeli chodzi o prawo spadkowe mamy w Europie Środkowej bardzo dużo rozwiązań, które są unikalne dla poszczególnych krajów regionu. Oczywiście prawo spadkowe Europy Środkowej jest oparte na zasadach prawa niemieckiego, austriackiego czy francuskiego, ale mamy takie elementy, które są dla nas szczególne. I właśnie te rozwiązania chcę zbadać.

- Czy może podać Pani przykłady?

- Polska jest jednym z trzech krajów w Europie, w których pasierb należy do kręgu spadkobierców ustawowych. Jest to oczywiście dziedziczenie obwarowane określonymi warunkami, ale sam fakt przyznania pasierbom ustawowego prawa do dziedziczenia jest bardzo istotny. Pokazuje, że prawo dostrzega możliwość istnienia więzi rodzinnych, które nie wynikają z pokrewieństwa biologicznego, ale powstają w ramach wspólnego życia rodzinnego.

W wielu krajach byłej Jugosławii osoby pozostające w związkach nieformalnych są w prawie spadkowym traktowane w taki sam sposób jak małżonkowie. Natomiast na Węgrzech bardzo silną pozycję w przypadku dziedziczenia ustawowego ma małżonek, który ma możliwość wyboru między trzema różnymi możliwościami dziedziczenia, zależnie od tego, które rozwiązanie jest dla niego najbardziej korzystne. To pokazuje, że w Europie Środkowej powstawały rozwiązania, które z perspektywy współczesnych wyzwań społecznych mogą być bardzo interesujące również dla innych państw. 

Brakuje obecnie opracowania, które w sposób kompleksowy i analityczny przedstawiałoby prawo spadkowe Europy Środkowej. Istnieją publikacje pokazujące systemy prawne Europy Zachodniej, natomiast brakuje ich odpowiednika dla naszego regionu. Mój projekt ma wypełnić tę lukę.

W recenzjach na temat mojego projektu podkreślano, że to jest początek badań, które mogą później rozprzestrzenić się na inne działy prawa prywatnego i na inne gałęzie prawa. Chcę zatem pokazać, że Europa Środkowa ma innowacyjne pomysły, które warto zastosować w innych krajach.

 

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Badania nad projektem „CESuccess: Beyond Western Europe: Uncovering the Neglected Succession Law of Central Europe” sięgać będą 1918 roku, bo wtedy kluczowe dla projektu państwa odzyskały niepodległość, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

- Dlaczego właściwie zainteresowała się Pani prawem spadkowym?

- Prawo spadkowe jest ważne przede wszystkim z dwóch powodów. Pierwszy to powód ekonomiczny. W najbliższych latach będziemy obserwować ogromną zmianę pokoleniową i przekazywanie majątków budowanych od lat 70. i 80. XX wieku, wartych biliony euro, kolejnym pokoleniom. To właśnie prawo spadkowe może odegrać ogromną rolę w regulacji sposobu przejścia tych majątków, więc jego znaczenie ekonomiczne będzie rosło.

Drugi aspekt jest społeczny. Prawo spadkowe musi zawierać normy, które są zrozumiałe i akceptowane przez społeczeństwo i które będą uznane przez nie za słuszne. Muszą odpowiadać temu, jak ludzie postrzegają rodzinę i relacje między osobami bliskimi. Jeżeli tak nie jest, może to prowadzić, między innymi, do konfliktów.

Zainteresowałam się prawem spadkowym, ponieważ na początku wydawało mi się ono bardzo precyzyjne, uporządkowane, wręcz proste. Późniejsze badania pokazały mi jednak, jak ogromna głębia kryje się w tych przepisach – w sposobie ich stosowania oraz interpretowania, a także jak wiele różnic istnieje między poszczególnymi systemami prawnymi.

- Skoro mówimy o międzynarodowych rodzinach – załóżmy, że Polka wychodzi za Francuza, mieszkają w Paryżu, a mąż posiada tam mieszkanie. Co dzieje się w przypadku jego śmierci?

- To zależy od wielu okoliczności. To, jakie prawo ma zastosowanie i jaki sąd czy też organ powinien orzekać w sprawie reguluje rozporządzenie Unii Europejskiej nr 650/2012, które określa, między innymi, kwestie jurysdykcji, prawa właściwego oraz europejskiego poświadczenia spadkowego.

Jeżeli mamy małżeństwo mieszane i część majątku znajduje się za granicą albo konieczne jest zastosowanie prawa obcego, prawnik musi wiedzieć, jakie normy obowiązują w poszczególnych państwach, jak są stosowane i jakie konsekwencje będzie miało zastosowanie określonego prawa. Nasz projekt ma więc znaczenie nie tylko dla nauki. Może być również użyteczny dla sądów, radców prawnych, adwokatów i wszystkich osób, które udzielają porad prawnych w sprawach transgranicznych.

- Jakie kraje obejmie Pani projekt?

- Można je podzielić na dwie grupy. Pierwsza to tzw. core countries - państwa, z których pochodzą naukowcy bezpośrednio zaangażowani w projekt. Są to Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czechy, Polska, Słowacja, Słowenia oraz Węgry. Druga grupa to kraje, z których chciałabym zaprosić naukowców do współpracy. Są to Albania, Bułgaria, Estonia, Kosowo, Litwa, Łotwa, Macedonia Północna, Mołdawia, Rumunia, Serbia i Ukraina.

Najbardziej ambitnym celem byłoby przygotowanie w każdej z pięciu książek tekstów dotyczących prawa spadkowego wszystkich tych państw. W wersji bardziej realistycznej publikacje będą dotyczyć przede wszystkim krajów należących do pierwszej grupy.

Jeśli chodzi o realizację projektu, poszczególne osoby wchodzące w skład grupy badawczej, a także zaproszeni do współpracy badacze, będą pracować w swoich krajach i własnych jurysdykcjach. Tylko tam mają dostęp do źródeł, orzeczeń sądowych, publikacji czy archiwów. Przeniesienie całego zespołu do jednego kraju, na przykład do Polski, byłoby zatem bezcelowe i jedynie utrudniłoby prowadzenie badań.

Będziemy więc pracować zdalnie, spotykać się online, a także organizować warsztaty i webinary. Będziemy oczywiście informować o tych wydarzeniach i zapraszać do udziału. Wszystkie będą otwarte dla publiczności, dlatego już teraz serdecznie zapraszam do udziału.

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Prawo spadkowe pańsw z bloku wschodniego zostało dotknięte przez sowietyzację. - Po 1989 roku rozpoczął się natomiast proces przemian i dostosowywania prawa do standardów zachodnioeuropejskich i demokratycznych - wyjaśnia prof. Dorota Miler, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

- Jaki okres historyczny będzie Pani analizować?

- Zaczynamy badania od 1918 roku, bo właśnie wtedy kluczowe dla projektu państwa - czyli Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, Czechy, Polska, Słowacja, Słowenia oraz Węgry - odzyskały niepodległość lub stały się częścią nowo utworzonych państw i od tego momentu zaczęto tworzyć w nich nowe prawo.

W okresie międzywojennym czerpano oczywiście z istniejących tradycji prawnych – niemieckiej, austriackiej czy francuskiej – ale jednocześnie próbowano tworzyć rozwiązania dostosowane do lokalnych warunków. W zależności od kraju i od regionu w każdym z tych państw powstały komisje kodyfikacyjne, które tworzyły nowe prawo.

Późniejsza historia krajów bloku wschodniego też jest podobna. Prawo tych państw zostało w pewnym zakresie dotknięte przez doktrynę socjalistyczną i sowietyzację. Po 1989 roku rozpoczął się natomiast proces przemian i dostosowywania prawa do standardów zachodnioeuropejskich i demokratycznych.

W przypadku państw należących do Związku Radzieckiego, czyli Estonii, Litwy, Łotwy, Mołdawii i Ukrainy, rozwój własnego prawa rozpoczął się właściwie dopiero po rozpadzie ZSRR, czyli po roku 90.

Jeżeli chodzi natomiast o kraje południowe (Albanię, Bułgarię, Rumunię i Serbię), to uzyskały one niepodległość przed rokiem 1918, ale obowiązujące u nich prawo spadkowe - w szczególności po II wojnie światowej – należało zreformować. Wynikało to zarówno z ich przynależności do bloku wschodniego, jak i z faktu, że obowiązujące przepisy spadkowe nie odpowiadały już współczesnym realiom. Na przykład w Serbii, zgodnie z XIX-wiecznym kodeksem cywilnym, kobiety dziedziczyły tylko wtedy, gdy nie było mężczyzn uprawnionych do dziedziczenia. Z tego powodu córki mogły dziedziczyć dopiero w przypadku braku synów. Oczywiście te przepisy musiały zostać zmienione i rzeczywiście tak się stało.

- Zastanawiam się, jak duży wpływ na prawo dziedziczenia ma historia.

- Bardzo duży. Same normy prawne, wyrwane z kontekstu nie pokazują pełnego obrazu. Żeby zrozumieć, dlaczego określony przepis został przyjęty, zmieniony albo odrzucony, trzeba zobaczyć, w jakich warunkach powstawał. W Europie Środkowej jest to szczególnie trudne, ponieważ często brakuje źródeł pokazujących, dlaczego zdecydowano się na konkretne rozwiązanie.

Dlatego praca w archiwach i korzystanie z szerszego zbioru źródeł, nie tylko prawniczych, jest konieczna. Chcemy wypełnić tę lukę i pokazać rozwój prawa spadkowego w kontekście historycznym i społecznym.

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

- Sowietyzacja prawa też odbiła się na prawie spadkowym - mówi prof. Dorota Miler, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

- W ramach projektu ukaże się pięć tomów. Każda z nich będzie odpowiadać pięciu obszarom tematycznym. Czego będą dotyczyć?

- Pierwszy tom będzie poświęcony dziedziczeniu ustawowemu, drugi testamentowemu. Trzeci skupi się na sposobach zabezpieczania praw osób najbliższych, a czwarty na administracji i dziale spadku. Ostatni ma dotyczyć innowacji obecnych w systemach prawnych państw Europy Środkowej oraz przesłanek ich zastosowania w innych państwach europejskich.

- Czy prawo spadkowe można traktować jako zapis zmian zachodzących w społeczeństwie?

- W pewnym stopniu, tak. Można je traktować jako zapis pewnej historii i rozwoju danego społeczeństwa, historii rozwoju prawa i tego, jakie czynniki wpływały na jego treść.

Duży wpływ na kształt prawa spadkowego po II wojnie światowej miały dokonania okresu międzywojennego, kiedy analizowano różne systemy prawne i starano się znaleźć takie rozwiązania, które byłyby najlepsze i te istniejące, dostosować do warunków polskich, czechosłowackich czy jugosłowiańskich. Jednocześnie sowietyzacja prawa też odbiła się na prawie spadkowym. Już to pokazuje, że różne etapy rozwoju politycznego Polski, krajów i regionów wpływały na treść prawa spadkowego.

Jednocześnie, jeżeli chodzi o zmiany społeczne, to prawo spadkowe zmienia się bardzo wolno. Jest jednym z najbardziej konserwatywnych obszarów prawa. I ta tendencja jest charakterystyczna dla całej Europy, jeżeli nie całego świata.

Dobrym przykładem jest sytuacja dzieci urodzonych poza małżeństwem. W krajach bloku wschodniego przyznanie im pełni praw spadkowych było w dużej mierze efektem zmian narzuconych przez doktrynę socjalistyczną. W Europie Zachodniej ten proces przebiegał znacznie wolniej. W niektórych państwach jeszcze na początku XXI wieku dzieci urodzone poza małżeństwem nie miały pełni praw spadkowych po swoich rodzicach. Możemy więc zobaczyć, jak różne modele polityczne wpływały na rozwój prawa.

Jeżeli spojrzymy w przyszłość, to obecne zmiany społeczne - na przykład zwiększająca się liczba osób żyjących w związkach nieformalnych, coraz częstsze rodziny patchworkowe, mieszane małżeństwa czy stosowanie metod wspomaganej prokreacji – wpłyną na treść prawa spadkowego. Pytanie tylko, kiedy to nastąpi.

- Jakie wyzwania stoją dziś przed prawem spadkowym?

- Największym wyzwaniem jest zmieniające się społeczeństwo. Mamy nowe modele życia rodzinnego, zmienia się również odpowiedź na pytanie, kim są osoby najbliższe dla zmarłego i kto powinien być chroniony przez prawo spadkowe.

Osobną kwestią jest rozwój technologii i możliwość wykorzystania materiału genetycznego osoby zmarłej do poczęcia dziecka. Dziecko może więc urodzić się nie tylko po śmierci rodzica, ale nawet zostać poczęte już po jego śmierci. Prawo spadkowe w Europie nie jest jeszcze dobrze przygotowane na takie sytuacje. Pojawia się pytanie, czy takie dziecko powinno mieć prawa do dziedziczenia po swoim zmarłym rodzicu, szczególnie jeśli majątek został już wcześniej rozdysponowany.

Sąd w Estonii wydał bezprecedensowe orzeczenie, w którym uznał prawa spadkowe takiego dziecka, ale ta sytuacja może w przyszłości stać się powszechniejsza. Przykładowo na Ukrainie wykorzystuje się materiał genetyczny poległych żołnierzy.

Kolejną kwestią są coraz większe masy spadkowe. Ludzie coraz bardziej się bogacą i spadki stają się coraz większe, a prawo spadkowe musi zapewniać ochronę osób najbliższych i jednocześnie zapobiegać sytuacjom, w których można byłoby całkowicie ominąć jego przepisy, na przykład poprzez wykorzystanie osób prawnych do przekazania majątku.

fot. Archiwum prywatne

- Czy Pani projekt może w przyszłości wpłynąć na regulacje Unii Europejskiej?

- To bardzo dalekosiężny cel i nie jest on bezpośrednim zamierzeniem projektu. Prawo spadkowe jest jedną z najmniej uregulowanych dziedzin prawa prywatnego Unii Europejskiej. Mamy rozporządzenie regulujące kwestie prawa właściwego, jurysdykcji czy europejskiego poświadczenia spadkowego, ale nie wspólne przepisy określające, kto ma dziedziczyć. Tę kwestię pozostawiono państwom członkowskim.

Obecnie nie ma woli politycznej, aby dokonać pełnej harmonizacji prawa spadkowego, ponieważ jest ono bardzo mocno związane z kulturą danego społeczeństwa. Ujednolicenie prawa dziedziczenie pozbawiałaby je pewnych cech kulturowych charakterystycznych dla danego kraju. Jednocześnie nie ma takiej potrzeby, która uzasadniałaby ingerencję w tę dziedzinę prawa.

Bardziej realistycznym celem projektu jest pokazanie państwom Europy Zachodniej, jakie rozwiązania funkcjonują w Europie Środkowej. Jeżeli na przykład w Niemczech, Austrii czy Francji osoby pozostające w związkach nieformalnych nie dziedziczą na takich samych zasadach jak małżonkowie, warto pokazać rozwiązanie przyjęte w krajach byłej Jugosławii i jego konsekwencje. Być może stanie się ono inspiracją do zmian w tych krajach.

- Czy po zakończeniu projektu będzie Pani kontynuować badania nad prawem spadkowym?

- Mam nadzieję, że tak. Projekt ma przede wszystkim wskazać, jakie cechy praw spadkowych poszczególnych krajów są szczególne i unikatowe. Następnie można będzie się im bliżej przyjrzeć, lepiej je zrozumieć i zbadać w szerszym kontekście historycznym i społecznym.

Mam nadzieję, że rezultaty projektu będą inspirować zarówno państwa Europy Zachodniej, jak i Europy Środkowej. Poszczególne rozwiązania nie muszą być wspólne dla całego regionu, mogą być natomiast przenoszone między państwami.

Już samo kompleksowe przedstawienie prawa spadkowego Europy Środkowej i sposobu jego funkcjonowania będzie ważnym krokiem naprzód w badaniach nad prawem spadkowym w Europie.

- Jakie to uczucie trzymać w ręce archiwalne dokumenty sprzed 100 lat?

- Jeżeli są to polskie dokumenty, zawsze jestem pod wrażeniem, że przetrwały wojnę. Myślę o ogromnym wysiłku ludzi, którzy żyli w tamtym czasie i starali się je zachować. Ostatnio czytałam publikację o projektach prawa spadkowego w latach 20., w której wskazano, że większość materiałów dokumentujących pracę komisji kodyfikacyjnej przepadła w czasie wojny. Tym bardziej możliwość pracy z dokumentami z okresu międzywojennego jest dla mnie czymś wyjątkowym.

Często trafiam też na dokumenty, których wcześniej prawdopodobnie nikt nie czytał. Ostatnio byłam w Instytucie Max Planki w Hamburgu i znalazłam książkę, której strony były jeszcze nierozcięte. Byłam więc pierwszą osobą, która dotknęła tej książki, otworzyła ją i przeczytała. Jest w tym coś niezwykłego.

Teksty publikowane w czasie dwudziestolecia międzywojennego zachwycają mnie tym, jak dobrze są przemyślane i jak ogromną wiedzę o systemach prawnych różnych krajów mieli ich autorzy. Żyli w czasach, gdy dostęp do zagranicznych publikacji był bardzo utrudniony. Dlatego czuję ogromną wdzięczność, że mogę korzystać z ich wiedzy. Doceniam również współczesną pracę bibliotekarzy i archiwistów, którzy digitalizują i udostępniają takie materiały w internecie.

Urszula Abucewicz / CKiP