Muzeum wspólnoty i relacji, które działa pełną parą...

Fot. Filip Śmigielski

Fot. Filip Śmigielski

O minionym roku w Muzeum Uniwersytetu Gdańskiego i planach na rok 2026 z Dyrektor mgr Martą Szaszkiewicz-Sawą rozmawia Magdalena Nieczuja-Goniszewska.

 

- W listopadzie 2025 minął rok od otwarcia Muzeum UG. Czy możesz przypomnieć, ile trwało uruchamianie Muzeum?

- Proces powstawania Muzeum Uniwersytetu Gdańskiego był rozłożony w czasie i miał kilka etapów. Po formalnym powołaniu muzeum w strukturach uczelni skupiliśmy się przede wszystkim na dotarciu do absolwentów i byłych pracowników UG z apelem o przekazywanie pamiątek, wspomnień, fotografii i obiektów związanych z historią uniwersytetu. Równolegle prowadziliśmy działania wewnątrz uczelni, budując świadomość, że powstaje miejsce, które będzie gromadzić i opowiadać wspólną historię akademicką. W tym czasie pozyskiwaliśmy m.in. dawną aparaturę badawczą, fotografie, kroniki, insygnia akademickie oraz inne unikatowe obiekty. Gromadzenie zbiorów trwało jeszcze długo po formalnym rozpoczęciu działalności muzeum i w zasadzie trwa do dziś. 

- Nie skupiałyście się w tym czasie jedynie na uruchomieniu muzeum?

- Jeszcze przed otwarciem ekspozycji stałej muzeum prowadziliśmy intensywną działalność wystawienniczą i popularyzatorską. Organizowaliśmy wystawy czasowe poświęcone Uniwersytetowi Gdańskiemu: jego początkom, kulturze studenckiej oraz wydarzeniom przełomowym, takim jak strajki lat 80. Współorganizowaliśmy także wystawę „Kobiety gdańskiej nauki”, wpisującą się w szerszą refleksję nad rolą kobiet w środowisku akademickim. Równolegle włączaliśmy się w działania promujące uczelnię, biorąc udział w piknikach, targach edukacyjnych i wydarzeniach otwartych, budując rozpoznawalność muzeum jeszcze przed jego oficjalnym otwarciem. Jednocześnie działaliśmy również w ramach projektów Stowarzyszenia Muzeów Uczelnianych, aktywnie uczestnicząc w inicjatywach wzmacniających środowisko muzeów akademickich w Polsce. Kiedy było już jasne, że projekt doczeka się realizacji w docelowej przestrzeni, rozpoczęły się intensywne prace koncepcyjne nad kształtem wystawy stałej. Projektowanie, przygotowanie scenariusza, remont oraz wszystkie prace organizacyjne i techniczne trwały około dwóch lat.

 

Fot. Tom Kurek

Fot. Tom Kurek

- Czy możesz podsumować działania, które prowadziliście w minionym roku jako jednostka - noc muzeów itp.?

- Od początku koncentrujemy się na budowaniu relacji z odbiorcami i wzmacnianiu więzi z Uniwersytetem Gdańskim, a także na opowiadaniu jego historii w sposób przystępny i atrakcyjny. Na co dzień realizujemy oprowadzania kuratorskie, spacery oraz spotkania, które pozwalają pogłębiać wątki obecne na wystawie stałej i osadzać je w szerszym kontekście. Ważnym elementem naszych działań są wydarzenia cykliczne i specjalne. Co roku przygotowujemy autorski program na Noc Muzeów, a także organizujemy wystawy czasowe jako Zespół Muzeum UG, jak i we współpracy z artystami. W 2024 i 2025 roku zrealizowałyśmy siedem wystaw czasowych: rozpoczęłyśmy sezon wystawą indywidualną prof. Tomasza Szkudlarka, a zakończyłyśmy go projektem Zuzanny Kocińskiej „Szepty mojego domu”. Największym przedsięwzięciem była jednak wystawa „Witkacy Wielokrotny”, którą ze względu na skalę i wymogi przestrzenne prezentowałyśmy w Galerii Biblioteki Głównej UG.

Równolegle rozwijamy program warsztatów i wykładów. W ubiegłym roku realizowałyśmy cykl „Co na to nauka?”, trwający od marca do czerwca. Podczas pięciu spotkań w różnych formułach - wspólnie z zaproszonymi ekspertami podejmowaliśmy najbardziej aktualne wyzwania współczesności, takie jak kryzys ekologiczny czy problem dezinformacji. W ramach cyklu odbyły się też warsztaty tworzenia ekologicznych kosmetyków, które prowadziły studentki i studenci z Koła Naukowego Ochrony Środowiska UG. Istotnym projektem jest dla nas Noc Muzeów w ubiegłym roku oprócz możliwości obejrzenia wystawy stałej dla naszych gości przygotowaliśmy otwarte warsztaty kolażu, zaprojektowane w formule dostępnej dla wszystkich odwiedzających, bez konieczności wcześniejszych zapisów. Kolaże mogły nawiązywać do wystawy stałej, wspomnień studenckich naszych gości, albo przyjmowały formę swobodnej interpretacji artystycznej. Poza działaniami, które mają miejsce u nas, bardzo ważne jest też dla nas dotarcie „na zewnątrz”, czyli wychodzenie z naszą działalnością poza mury naszego muzeum. W zeszłym roku pojawiłyśmy się m.in. na scenie przystanku „Równość" podczas  Jarmarku św. Dominika. Wystąpiłam tam z prelekcją „Nie tylko dla studentów- dlaczego warto zajrzeć do muzeum akademickiego?”, podczas którego opowiadałam o wyjątkowości muzeów uczelnianych oraz ich atrakcyjności pod kątem turystycznym.  Realizowaliśmy też wystawę fotografii Macieja Żyndy, którego prace pokazywałyśmy w Muzeum UG od połowy lipca do połowy października, pod poetyckim tytułem „CICHOBIEL". Kontynuowałyśmy również projekty skupione wokół spacerów - zarówno we współpracy z naszymi sąsiadami w ramach porozumienia RadUNIA Kultury, jak i w formie autorskich projektów. Jednym z nich była „Stylistyczna układanka”, spacer poświęcony historii i architekturze kompleksu budynków przy ul. Bielańskiej 5, przygotowany i prowadzony przez naszą praktykantkę Weronikę Kwiatkowską. Pod koniec roku podjęłyśmy także konkretne kroki w kierunku przystąpienia Muzeum Uniwersytetu Gdańskiego do Gdańskiej Organizacji Turystycznej, co postrzegamy jako ważny element budowania naszej obecności na turystycznej mapie miasta.

- Muzeum UG to również duże wystawy w BUG. Jakie przygotowywałyście w roku ubiegłym i co było najtrudniejsze w organizacji?

- W ubiegłym roku przygotowałyśmy jedną z największych i najbardziej złożonych ekspozycji czasowych - wystawę „Witkacy Wielokrotny”. Było to przedsięwzięcie wymagające zarówno pod względem merytorycznym, jak i logistycznym. Prezentowaliśmy tam oryginalne dzieła Stanisława Ignacego Witkiewicza: oleje oraz pastele, wypożyczone z instytucji z całej Polski, m.in. z Muzeum Narodowego w Warszawie, Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Okręgowego w Toruniu oraz Muzeum Podlaskiego w Białymstoku. Uzupełnieniem był m.in. kostium teatralny ze sztuki „Matka” granej w Teatrze Ateneum w Warszawie, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku. Nie zabrakło również reprodukcji fotograficznych z kolekcji Pana Stefana Okołowicza oraz fragmentu jego fotograficznej wystawy, która przyjechała do nas z Teatru Witkacego w Zakopanem. W pracę nad wystawą zaangażowany był nie tylko cały zespół Muzeum UG, ale też podwykonawcy i osoby z nami współpracujące, m.in. scenografka Agata Cieśnik czy pracownicy administracji uczelni z wielu działów: finansowego, prawnego, ubezpieczeniowego, jak również konserwatorzy Biblioteki UG. Koordynacja tych wszystkich elementów była największym wyzwaniem organizacyjnym, zaś wyzwaniem merytorycznym było zaprezentowanie twórczości Witkacego na Uniwersytecie Gdańskim w sposób nowy, niebanalny i ciekawy, włączając również wątek lokalny, czyli pomorski.

Fot. Sebastian Jętczak

Fot. Sebastian Jętczak

- Ile osób odwiedziło w minionym roku Muzeum? Czy były to wycieczki zorganizowane, czy raczej pojedyncze osoby?

- W minionym roku Muzeum Uniwersytetu Gdańskiego odwiedziło kilka tysięcy osób. Byli to zarówno indywidualni zwiedzający, jak i grupy zorganizowane - uczestnicy oprowadzań kuratorskich czy spacerów po Starym Mieście realizowanych w ramach projektu RadUNIA Kultury. W jego ramach prezentujemy zarówno ekspozycję stałą Muzeum UG, jak i niezmiennie cieszącą się dużym zainteresowaniem Sień Domu Opatów Pelplińskich. Naszą publiczność stanowią również studenci kierunków takich jak historia, historia sztuki, etnologia, kulturoznawstwo, ochrona dóbr kultury, którzy odwiedzają muzeum w ramach zajęć dydaktycznych. W ubiegłym roku gościliśmy także  w ramach szkolenia przewodnickiego - członków Koła Przewodników PTTK im. Franciszka Mamuszki w Gdańsku. Zależy nam na tym, aby bezpłatna ekspozycja Muzeum UG stała się stałym i atrakcyjnym punktem na trasie lokalnych przewodników. Również w ramach Europejskiej Nocy Muzeów odwiedza nas coraz większa liczba gości. Za co niezmiennie dziękujemy!

- Czy zdarza się, że nasi absolwenci zgłaszają się do Muzeum i proszą o oprowadzenie - i czy są to np. roczniki, które spotykają się u Was, żeby powspominać?

- Tak, takie sytuacje zdarzają się bardzo często. W ostatnim roku odwiedzili nas m.in. absolwenci oceanografii, którzy podczas zwiedzania zaczęli rozpoznawać siebie na prezentowanych fotografiach. Był to niezwykle wzruszający moment. Podobne doświadczenia towarzyszyły nam podczas Zjazdu Absolwentów Uniwersytetu Gdańskiego. Choć główne wydarzenia odbywały się na kampusie, dla chętnych zorganizowano transport do Muzeum UG, które przypomnę znajduje się przy ul. Bielańskiej 5 na Starym Mieście. Odwiedzający odnajdywali się na zdjęciach prezentowanych w ostatniej sali ekspozycji, poświęconej kulturze studenckiej. W tej przestrzeni udostępniamy również przygotowane przez nas repliki kronik studenckich. Bardzo często zwiedzający rozpoznają tam siebie lub swoich znajomych.

- Jakie najbardziej wzruszające momenty z takich odwiedzin możesz przywołać?

- Właśnie te chwile, kiedy wystawa staje się żywym świadectwem wspólnoty i relacji, które przetrwały wiele lat - kiedy muzeum przestaje być tylko przestrzenią ekspozycyjną, a zaczyna być miejscem spotkania pamięci i emocji.

- Muzeum to też przedmioty, które przynoszą i powierzają Wam absolwenci - czy dużo takich przekazano Wam w roku ubiegłym?

- Tak, w ubiegłym roku do naszych zbiorów trafiło wiele cennych materiałów, w szczególności kolekcje fotografii. Muzeum Uniwersytetu Gdańskiego jest żywym organizmem - fakt, że powstała wystawa stała, nie oznacza zakończenia procesu gromadzenia zbiorów. Bardzo często zdarza się, że dany przedmiot jest w jakiś sposób związany z wątkiem, który znamy, ale który nie został wyczerpany na ekspozycji stałej, właśnie przez brak kolejnego elementu, którym okazuje się… nowa pamiątka. Tak więc cały czas szukamy, zbieramy i czekamy na naszych absolwentów.

Fot. Tom Kurek

Fot. Tom Kurek

- Jakie macie plany na rok 2026?

- W 2026 roku chcemy dalej konsekwentnie rozwijać Muzeum Uniwersytetu Gdańskiego, zarówno poprzez poszerzanie kolekcji, jak i wzmacnianie jego roli jako miejsca aktywnego kulturowo i społecznie. Zależy nam na tym, aby muzeum było nie tylko przestrzenią opowiadającą historię Uniwersytetu Gdańskiego, ale także miejscem, w którym - poprzez historię uczelni - opowiadamy historię Gdańska i regionu. UG jest integralną częścią miasta, a my chcemy coraz mocniej wpisywać się w jego tkankę i współtworzyć lokalny krajobraz kulturowy i naukowy.

W nadchodzącym roku planujemy kolejne wystawy czasowe, udział w Nocy Muzeów oraz kontynuację cyklu spotkań i warsztatów, jednak w nowej, odświeżonej formule. Chcemy jeszcze silniej otworzyć się na współpracę ze środowiskiem akademickim - w szczególności ze studentkami i studentami zapraszając ich do współtworzenia projektów muzealnych, nie tylko wystawienniczych, ale również badawczych, edukacyjnych i animacyjnych. Zależy nam, aby Muzeum UG stało się przestrzenią dla studenckich inicjatyw, eksperymentów kuratorskich i projektów realizowanych we współpracy z innymi jednostkami UG. Równolegle myślimy o projektach realizowanych w szerszym, miejskim i regionalnym kontekście. Jednym jest stworzenie gdańskiej trasy dziedzictwa akademickiego, przygotowywanej we współpracy z innymi muzeami uczelnianymi. Taki projekt pozwoliłby pokazać akademickie dziedzictwo Gdańska jako ważny i wciąż żywy element tożsamości miasta. Jako muzeum czujemy szczególną społeczną odpowiedzialność i właśnie w tym duchu chcemy dalej rozwijać naszą działalność.

- Przypomnij proszę, ile osób realizuje w Muzeum te wszystkie ambitne plany?

- Łącznie ze mną cztery: dr Katarzyna Banucha, mgr Katarzyna Borejsza, Michalina Kuczkowska i ja. W okresie przed otwarciem było nas trzy.

- W takim razie nie pozostaje nic innego, jak życzyć powodzenia! Dziękuję za rozmowę.

Fot. Tom Kurek

Fot. Tom Kurek

mgr Magdalena Nieczuja-Goniszewska, Rzeczniczka Prasowa UG