Z różnych stron świata, a jednak tak blisko. Europejski Korpus Solidarności na UG

fot. Welcome Centre

Yasmine z Algierii, Ines z Portugalii, Jenny z Niemiec czy Hitesh z Indii. Przyjechali z różnych miejsc, z własnymi historiami i doświadczeniami. Przez kilka tygodni ich wspólnym miejscem stał się Gdańsk. W ramach Europejskiego Korpusu Solidarności 14 wolontariuszy z różnych części świata uczyło się nie tylko działać razem, ale też tego, czym w praktyce jest różnorodność. - Możesz sobie żyć i zastanawiać się, co to jest różnorodność, aż tu nagle pewnego dnia zjawiają się ci młodzi ludzie i różnorodność nabiera zupełnie innego znaczenia - mówiła Monika Lengier, koordynatorka projektu na Uniwersytecie Gdańskim.

Na Uniwersytecie Gdańskim młodzi ludzie z różnych krajów mogą dzięki Europejskiemu Korpusowi Solidarności angażować się w wolontariat, poznawać nowe miejsca i przede wszystkim - siebie nawzajem. Berkay z Turcji po roku spędzonym na UG w ramach indywidualnego wolontariatu związał się z gdańską uczelnią na stałe i już na pełen etat zajmuje się mediami społecznościowymi i tworzeniem treści jako specjalista w Biurze Współpracy i Umiędzynarodowienia.

22 sierpnia na grupowy wolontariat w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności na UG przyjechało 14 młodych ludzi z różnych części świata: z Portugalii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Włoch, ale także z Algierii, Indii czy Nepalu. - Aby wziąć udział w programie Europejskiego Korpusu Solidarności, trzeba być legalnym rezydentem krajów europejskich. Do programu mogą aplikować osoby od 18 do 30 roku życia - wyjaśnia Monika Lengier.

W trakcie trwania projektu wolontariusze ściśle współpracowali z Biurem Współpracy i Umiędzynarodowienia. Pomagali przy organizacji wydarzeń, przygotowywali materiały do mediów społecznościowych i angażowali się w działania związane z różnorodnością i międzykulturowością.

Związki z Polską coraz bardziej osobiste
fot. mat. prasowe

Wolontariusze biorący udział w projekcie. Od lewej: Jenni, Inês, Juan i Dalila

Wśród nich znalazły się również dwie studentki z polskimi korzeniami. Czy pobyt w Polsce sprawi, że w przyszłości zdecydują się tu zamieszkać? 22-letnia Sabine z Francji, której rodzice pochodzą z Giżycka, nie mówi „nie” takiemu scenariuszowi. Właśnie ukończyła studia licencjackie z politologii i prawa.

To już jej drugi europejski wolontariat - i drugi w Polsce. - Wcześniej postrzegałam Polskę jako łącznik z moją rodziną, ale teraz coraz bardziej dostrzegam, że to część mnie samej. Czuję, jakbym tworzyła własną historię, bo przyjazd do Gdańska nie był inicjatywą rodziców, tylko moją własną. Moje związki z Polską stają się więc coraz bardziej osobiste - mówi Sabine.

I dodaje: - Kiedy byłam młodsza, rozmawialiśmy z rodzicami po polsku, ale z czasem coraz częściej mówiliśmy po francusku, trochę więc zapomniałam polskiego, ale nadal go rozumiem. Dlatego też tu przyjechałam, żeby otaczać się polskim językiem. A jeśli w przyszłości pojawi się w Polsce atrakcyjna oferta pracy, nie wykluczam przeprowadzki nad Wisłę.

30-letnia Jenny czuje się Niemką, ale jest dumna ze swoich polskich korzeni. Na co dzień mieszka w Düsseldorfie, a w Kolonii studiuje filologię francuską i włoską, bo w przyszłości, jak mówi, chce być nauczycielką. I tak jak swobodnie przechodzi z angielskiego na polski, a z niemieckiego na francuski, bez skrępowania odnajduje się w nowej, międzynarodowej grupie. Może dlatego, że jako piętnastolatka spędziła rok w kanadyjskiej francuskojęzycznej szkole w Quebecu? A w późniejszych latach, podczas kolejnych wyjazdów do Włoch czy Francji - na studia i praktyki w ramach programu Erasmus+ - nabierała nie tylko językowej pewności siebie?

- To nie jest mój pierwszy wyjazd tego typu, ale pierwszy raz, gdy jestem w Gdańsku - mówi Jenny. - I nawet jeśli nie mówię dobrze po polsku, to nie czuję się inna. Nikt mnie nie pyta, skąd jestem. Nie mówi: „Ta Niemka”. Czuję się tak, jakbym zawsze tu była i należała do tej grupy ludzi.

Inês, studentka psychologii, przyjechała do Gdańska z Portugalii. Jak ocenia projekt realizowany na UG? - Nie spodziewałam się, że tak szybko się zbliżymy, a przecież znamy się dopiero miesiąc. Wszystko odczuwamy głęboko, o wiele intensywniej i piękniej. Bardzo mi się to podoba i nie chcę, żeby się skończyło.

Czego się nauczyła podczas programu? - To jest niezwykłe, jak bardzo się różnimy, ale też jak bardzo jesteśmy podobni. Wszyscy śmiejemy się z tych samych żartów, dzielimy się naszymi kulturami, kawałkiem siebie i choć wszyscy pochodzimy z różnych krajów - mamy ze sobą tak wiele wspólnego.

Inês nad Wisłą jest wprawdzie pierwszy raz, ale do Polski przywiodła ją fascynacja jej rodziców. - Byli w Polsce wielokrotnie i za każdym razem, gdy stąd wracali, mówili, że jest tu niesamowicie. Moi rodzice naprawdę bardzo kochają Polskę i mówią, że bardzo chcieliby się tu przeprowadzić, kiedy przejdą na emeryturę. Wkrótce przyjadą mnie odwiedzić, a potem wrócę z nimi do Portugalii.

Foki, deszcz i plaża
fot. mat. prasowe

Monika Lengier nie kryje zachwytu nad energią i zaangażowaniem młodych ludzi. - Gdy tylko się poznali, zaczęli ze sobą rozmawiać, włączać bardziej wycofane osoby. Nie mam wątpliwości, że nawiązały się tutaj przyjaźnie na długi czas.

Europejski Korpus Solidarności promuje przede wszystkim takie wartości europejskie, jak solidarność, inkluzywność i różnorodność. Ważnym jego elementem jest pomoc społeczności lokalnej, dlatego wolontariusze wzięli udział w warsztatach malowania toreb, a także dzięki otwartości Justyny Mirskiej i Artura Brzozowskiego włączyli się w praktyczne prace na terenie Fundacji RC, malując i montując meble, grabiąc liście, przekopując ogród oraz wykonując inne prace porządkowe i gospodarcze. Podczas wizyty poznali inicjatywy prowadzone przez Fundację oraz jej rolę we wspieraniu lokalnej aktywności społecznej.

Wolontariusze odwiedzili także Stację Morską w Helu. Mikołaj Koss opowiedział im o funkcjonowaniu Stacji i ekosystemie Morza Bałtyckiego, a także o tym, jak zanieczyszczenia i zmiana klimatu wpływają na Bałtyk i jak możemy temu przeciwdziałać. Uczestnicy projektu wzięli udział w akcji sprzątania plaży i dzielnie znieśli nadmorską chimeryczną pogodę, z deszczem i silnymi podmuchami wiatru. - Padało, wiało, ale byli nieustraszeni - wspomina Monika Lengier. - I nagle, jak na zamówienie, pogoda się uspokoiła i specjalnie dla nas wyszło piękne słońce. Mogliśmy więc w promieniach słońca kontynuować naszą akcję, iść brzegiem morza i krok po kroku sprawiać, żeby plaża była czystsza.

Wspólne doświadczenia nie ograniczały się jednak do działań związanych z morzem i środowiskiem. Ważną częścią programu były także spotkania, które miały zachęcać uczestników do poznawania siebie nawzajem i otwierać się na inne sposoby myślenia. Temu właśnie miało służyć spotkanie z tzw. żywą książką, za którego organizację odpowiadały Alicja Tuchacz-Kurdziel z Oddziału Bibliografii i Bibliometrii i Patrycja Laskowska z Biura Promocji Biblioteki Uniwersytetu Gdańskiego.

- Najpierw wolontariusze na ten punkt programu zareagowali z zainteresowaniem, ale bez ekscytacji. A po spotkaniu z „żywymi książkami” nie mogli przestać rozmawiać. Całość miała trwać dwie godziny, a trwała cztery. Ze złamanym sercem musiałam kończyć - przyznaje pani Monika.

Uczestnicy przygotowali także wystawę fotograficzną „Różnorodność, inkluzywność oczami wolontariuszy” i rywalizowali o zwycięstwo w konkursie inspirowanym Eurowizją SEA-EU-VISION 2026. Włączyli się także w przygotowania konferencji Being SEA-EU, w której wzięło udział blisko 300 uczestników z całej Europy. Dla uczestników była to nie tylko okazja do poznawania innych kultur, ale też do sprawdzenia się w konkretnych zadaniach.

22-letni David studiuje ekonomię na Uniwersytecie w Algarve. Pobyt w Gdańsku z ramienia Europejskiego Korpusu Solidarności to jego kolejny program wolontaryjny. Z dumą wspomina ten sprzed kilku lat, gdy udało mu się zdobyć tytuł Mistrza Europy. - To była impreza biegowo-spacerowa, podczas której za każdy pokonany kilometr można było zebrać pieniądze na cele charytatywne dla instytucji pomocowej. Prowadzony był również system rankingowy, żeby sprawdzić, który student lub która uczelnia jest najaktywniejsza w całej Europie. Okazało się, że to byłem ja - opowiada.

I teraz, choć uczestniczy w wydarzeniu o nieco innym charakterze, również docenia, że może włączyć się w jego organizację. - Wolontariat na międzynarodowym wydarzeniu pozwala mi przebywać w otwartym, dobrze zorganizowanym środowisku z ludźmi z różnych narodowości i środowisk. Jestem naprawdę szczęśliwy, że mogę być jego częścią. Postrzegam to również jako szansę na rozwój osobisty i zawodowy - pomagając innym, dowiaduję się więcej o sobie - podkreślił.

„Czuję się jak w domu”
fot. mat. prasowe

Wartością Europejskiego Korpusu Solidarności jest działanie na rzecz lokalnej społeczności. Wolontariusze nie tylko więc przebywali w swoim międzynarodowym towarzystwie, ale również włączali się w lokalne inicjatywy. Dla wielu z nich, pochodzących z rejonów, gdzie relacje międzyludzkie są bardziej bezpośrednie, kontakty z Polakami mogły być wyzwaniem. Jakie wrażenie zrobili na nich Polacy? - Są bardzo gościnni. Czasami bywają nieco oschli, ale większość z nich jest serdeczna - przyznaje Yasmine, studentka z Algierii, która jest inżynierem nauk o żywności, a teraz studiuje rolnictwo ekologiczne we Włoszech.

- Niektórzy Polacy nie mówią po angielsku, ale przynajmniej po ich minie, po wyrazie twarzy widać, że starają się pomóc - dodaje David.

- Jedzenie i atmosfera sprawiają, że czuję się jak w domu. Urodziłam się w Portugalii, ale tutaj nie czułam się obca. Szczerze mówiąc, nie miałabym nic przeciwko zamieszkaniu tutaj, w Polsce - zapewnia Inês.

Wspólne przeżywanie codzienności

Wolontariusze zachwycają się Gdańskiem i polską kuchnią, ale przede wszystkim podkreślają, że najcenniejszym doświadczeniem jest dla nich wspólne przeżywanie codzienności - mimo różnic, a może właśnie dzięki nim.

- Podoba mi się to, że pomimo tego, jak jesteśmy różni, możemy być ze sobą blisko bez względu na język i religię. Był taki moment, kiedy jeden z naszych przyjaciół, wyznający inną religię, obchodził urodziny. Postanowiliśmy mu zrobić niespodziankę i o północy zapukaliśmy do jego pokoju i złożyliśmy mu życzenia. To było naprawdę warte zachodu - wspomina David.

I dodaje: - Nie spodziewałem się, że w ciągu zaledwie kilku dni tak łatwo się zintegrujemy, będziemy robić wszystko razem i przygotowywać projekty wykraczające poza program. Świetnie się bawimy, a do tego dzięki miesięcznemu biletowi mogliśmy zwiedzić inne miasta: Gdynię i Sopot. 

Pracę zespołową, doskonalenie umiejętności współpracy z innymi i szacunku dla ich opinii wymienia 20-letni Juan z Hiszpanii: - Spędzamy ze sobą dużo czasu, nie tylko na uniwersytecie, ale także poza nim. Staliśmy się jedną wielką rodziną.

Różnorodność nie była więc tylko hasłem opisującym skład międzynarodowej grupy, stała się codziennym doświadczeniem, a także okazją do czerpania od siebie nawzajem. - Piękne są nie tylko te rzeczy, którymi się dzielimy, ale też to, co możemy zobaczyć oczami innych. Każdy z nas ma coś do zaoferowania, niezależnie od tego, skąd pochodzi. A ten program pomaga nam to dostrzegać - dodaje 22-letni Alvaro z Hiszpanii.

Jednym z takich osobistych doświadczeń były dla uczestników także urodziny Hitesha, który pochodzi z Indii i studiuje we Włoszech uczenie maszynowe oraz big data. To właśnie jemu wolontariusze przygotowali wyjątkową niespodziankę urodzinową.

- To niezwykle cenne, że wszyscy uczestnicy są traktowani jednakowo - niezależnie od kraju pochodzenia czy wyznawanej religii. A urodziny? Z pewnością będę je długo ciepło wspominał - uśmiecha się Hitesh.

- Możesz sobie żyć i zastanawiać się, co to jest różnorodność, aż tu nagle pewnego dnia zjawiają się ci młodzi ludzie i różnorodność nabiera zupełnie innego znaczenia - mówi na koniec Monika Lengier.

Wolontariusze podczas czterech tygodni pobytu w Gdańsku wsparli pracę Biura Współpracy i Umiędzynarodowienia w ramach projektu Europejskiego Korpusu Solidarności (kod projektu 2024-1-PL01-ESC51-VTJ-000204382).

 

Więcej o projekcie i wolontariuszach: https://welcomecentre.ug.edu.pl/choose/solidarity/

Prześledź ich historię na Instagramie: https://www.instagram.com/ug_international_office/

 

Urszula Abucewicz / CKiP