O profilaktyce samobójstw. Rozmowa z suicydolożką Danutą Sowińską

Według danych Policji, w zeszłym roku odnotowano 4776 prób samobójczych zakończonych zgonem. Za danymi statystycznymi kryją się jednak ludzie, a czynniki prowadzące do próby odebrania sobie bycia często są złożone, różnią się też w poszczególnych grupach - na przykład młodzieży i seniorów. O najczęstszych przyczynach kryzysu suicydalnego, profilaktyce suicydalnej oraz możliwościach wsparcia osób w kryzysie rozmawialiśmy z Danutą Sowińską - suicydolożką, doktorantką w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych i Społecznych UG.

 

Danuta Sowińska

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - 10 września obchodzimy Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom. Jak na ten moment przedstawiają się statystyki samobójstw i prób samobójczych w Polsce i innych krajach? Czy coś się zmieniło w ciągu ostatnich lat?

Danuta Sowińska: - W skali ogólnej populacji zmalała liczba śmierci w wyniku samobójstwa (aktualnie jest to poniżej 5000 przypadków rocznie), natomiast liczba dokonywanych rocznie prób samobójczych niestety cały czas rośnie. Należy również pamiętać o tym, że mówimy jedynie o możliwej liczbie prób samobójczych, ujętej w statystyce policyjnej. Według Goldsmitha na jedno samobójstwo młodej osoby przypada między 100 a 200 prób samobójczych, a na jedno samobójstwo osoby dorosłej przypada między 10 a 20 takich prób. Jeśli dodamy do siebie wszystkie te liczby i spojrzymy na statystyki podawane przez policję, dojdziemy do wniosku, że faktyczna liczba prób samobójczych, które mają miejsce obecnie w Polsce, jest mocno niedoszacowana. Niestety w Polsce nie ma dobrego systemu, który pozwoliłby owe próby lepiej zliczać.

Jeśli chodzi o osoby dokonujące prób samobójczych, możemy wyróżnić trzy grupy. Wśród młodzieży w ostatnim roku było 156 śmierci w wyniku samobójstwa - i w tej grupie odnotowano wzrost liczby takich śmierci o ok. 10%. Liczba prób samobójczych (powyżej 2000) w tej grupie utrzymuje się na podobnym poziomie co rok wcześniej.

Natomiast informacją, którą warto podkreślić i powtarzać, jest liczba śmierci samobójczych i prób samobójczych wśród seniorów.

- O tym rzeczywiście niewiele się mówi.

- Praktycznie w ogóle się o tym nie mówi. Przeprowadziłam badania w województwie pomorskim, wraz z koleżanką doktorantką zrobiłyśmy analogiczne badania porównawcze w Polsce i w Szwecji. Zauważamy, że jest wyraźna różnica między Polską i Szwecją w kwestii dbania o seniora. Oczywiście zbadałam seniorów w określonej grupie, nie zbadałam ogólnej populacji seniorów.

- Co może Pani powiedzieć na podstawie tych badań?

- W większości przypadków ci, którzy kończą pracę i przechodzą na emeryturę, nie wiedzą, gdzie mogliby pójść i co mogliby robić. Oczywiście są inicjatywy, które sprawdzają się bardzo dobrze (jak Uniwersytet Trzeciego Wieku, kluby seniora czy rady seniorów), jednak najczęściej korzystają z nich osoby, które zawsze były aktywne, a to nie dotyczy wszystkich osób przechodzących na emeryturę. Tu dochodzimy do kwestii profilaktyki samobójstw w tej grupie. Wielokrotnie powtarzam, że władze powinny wysyłać osobom zbliżającym się do 60 roku życia informację o miejscach w okolicy, które są przeznaczone właśnie dla nich.

- Rozumiem, że jeśli starsza osoba sama nie ma pomysłu, co może robić, warto dać jej podpowiedź?

- Dokładnie. Niestety w praktyce dzieje się tak, że senior po zakończeniu aktywności zawodowej idzie do domu - i siedzi w tym domu. Jeżeli ma jakąś działeczkę, jakąś pasję - to jest ogromny sukces. Ale jeżeli nie ma pasji, bo wcześniej to praca zawodowa była pasją - to tu się kończy i życie społeczne, i życie zawodowe.

- Jakie czynniki mogą sprzyjać podejmowaniu prób samobójczych?

- Te czynniki również warto podzielić na trzy grupy, czyli dotyczące młodych, dorosłych i seniorów. Ja robiłam badania wśród młodzieży i wśród seniorów, więc do tych badań i grup mogę się odnieść.

Jeżeli chodzi o młodych ludzi, to najczęstszą przyczyną prób samobójczych i myśli samobójczych są problemy w szkole związane z nadmiarem pracy. Odnieśmy to do dorosłego człowieka. Na którą chodzi Pani do pracy?

- Zwykle na 7:00.

- I kończy Pani o 15:00. I to jest koniec Pani dnia pracy. Może Pani angażować się w inne zajęcia (hobby, działalność społeczną czy aktywistyczną), ale to są Pani dodatkowe działania. A jak to wygląda u młodych osób? Wstają między 6:00 a 7:00, idą lub dojeżdżają do szkoły, gdzie mają zajęcia do - powiedzmy - godz. 15:00. Potem często są „korki” (bo rodzice uznają, że trzeba uzupełnić wiedzę), dodatkowe zajęcia, które kończą się np. o 18:00. Jeżeli mamy do czynienia z osobami aktywnymi społecznie lub z osobami uprawiającymi sport, do planu dnia trzeba dołożyć spotkania lub treningi, więc bywa, że taki dzień zajęć kończy się nawet o 21:00. Doliczmy czas na powrót do domu - i robi się 22:00. Zatem mówimy o osobach, które od 6:00 do 22:00 są na nogach.

- Czyli w pewnym sensie w pracy, w dodatku takiej, za którą nikt nie płaci.

- Dokładnie. Młodzi ludzie są przeciążeni - a problemy w szkole są, jak wspomniałam, wskazywane (także w moich badaniach) jako najczęstsza przyczyna myśli samobójczych. Drugim czynnikiem związanym z myślami samobójczymi jest depresja.

I tu chcę zwrócić uwagę na reakcje dorosłych. Bardzo często jest to bagatelizowanie - zarówno depresji, jak i problemów w szkole. Jeżeli nie mamy do czynienia ze świadomym dorosłym, takim, który wie, że młody człowiek przeżywa kryzys, przejście od myśli samobójczych pasywnych do aktywnych to kwestia naprawdę niedługiego czasu.

- Czy bywają jeszcze inne przyczyny myśli samobójczych wśród młodych ludzi? Prowadzi Pani poradnię interwencji kryzysowej dla osób w kryzysie suicydalnym. Jak sytuacja wygląda z punktu widzenia suicydolożki, która pracuje z takimi osobami?  

- Gdy przyjmujemy rodziców z młodymi ludźmi, to najczęściej słyszę o przeciążeniu nauką - a jako drugi wymieniany jest bullying. Przemoc rówieśnicza jest trzecim (po problemach z nauką i depresji) czynnikiem związanym z ryzykiem kryzysu suicydalnego. W kontekście przemocy rówieśniczej warto też zaznaczyć, że doznający jej młodzi ludzie czują się samotni. Oni nie mają przyjaciela. Wyobraża sobie Pani, że idzie Pani do szkoły, a tam nie ma nikogo, do kogo może się Pani odezwać? A to dotyka 25% młodych ludzi. To ogromna liczba.

Często nie zdajemy sobie sprawy, co te osoby przeżywają. Łatwo powiedzieć „Za moich czasów tego nie było”. Natomiast nie było też tylu zajęć, choćby korepetycji, które stały się niemal standardem.

- Powiedzieliśmy co nieco o młodzieży. Co może powodować myśli samobójcze i kryzys suicydalny u seniorów?

- Jeżeli chodzi o seniorów, to pierwszą odpowiedzią, która zaznaczają w ankietach, jest „poczucie bycia niepotrzebnym”. Często rodziny seniorów myślą w taki sposób: „To jest starsza osoba i nie będziemy jej obciążać”. Tymczasem te osoby chcą być potrzebne, chcą zrobić kanapki wnukom, chcą pomóc lub doradzić dzieciom w jakichś kwestiach. Nie zawsze jest tak, że seniorzy są tak zmęczeni swoją wcześniejszą pracą, że marzą tylko o odpoczynku. Ważna jest dla nich możliwość np. zajęcia się działką czy pójścia do kościoła - warto bowiem pamiętać, że religia (czy wiara) także jest czynnikiem ochronnym.

Druga kwestia, często niedoceniana, to trudności finansowe w tej grupie. Niedawno wróciłam z Litwy, z europejskiego sympozjum o zachowaniach samobójczych. Tam samobójstwa wśród seniorów stanowią nawet 60% ogólnej liczby śmierci samobójczych (w Polsce - ok. 20%). Problem ten został zauważony, powstała komisja do spraw przeciwdziałania zachowaniom samobójczym i przemocy. Dzięki pracy komisji został wdrożony system, który zniwelował przepaść między wysokością wcześniejszego wynagrodzenia a wysokością wypłaty emerytalnej.

Wyobraźmy sobie, że ktoś dzięki etatowi i dodatkowym zleceniom przez lata ma dochód np. 10 000 zł miesięcznie. Taka osoba może sobie pozwolić na wycieczkę zagraniczną od czasu do czasu, na pójście do restauracji, kina czy teatru. I nagle po przejściu na emeryturę ten dochód spada do poziomu 2 700 zł czy 3 000 zł miesięcznie. Jak w tej sytuacji zapłacić za mieszkanie (które w dużym mieście może kosztować nawet 3 500 zł) czy wykupić leki? Jak zadbać o to, co wcześniej było dla kogoś ważne, np. o kontakt z kulturą? To się kończy. Dotychczasowa tożsamość społeczna zostaje „ucięta”. Często nie zdajemy sobie sprawy, w jaki sposób brak pieniędzy sprawia, że seniorzy wchodzą w kryzys suicydalny. Taka osoba może np. przestać wychodzić z domu, bo czuje się gorsza.

Musimy zdawać sobie sprawę, że problem kryzysu suicydalnego u seniorów ma charakter wieloczynnikowy i nie jest powodowany przez jeden aspekt.

- Wspomniała Pani, że w Polsce nie ma dobrego systemu dbania o seniorów. Może są jakieś wzory, z których możemy czerpać?

- Sporo pokazały badania w Szwecji, które prowadziłam razem z Jagodą Włodarską. Większość badań Jagoda przeprowadziła w tamtejszych ośrodkach dla seniorów. W Polsce tych ośrodków jest niewiele, a opłaty za pobyt seniora wysokie. W Szwecji natomiast te miejsca są po prostu dostępne i nie tak drogie. Inny przykład: urzędy. W Szwecji w jednym urzędzie można załatwić praktycznie wszystko. W Polsce seniorzy, by coś załatwić, często muszą odwiedzić wiele miejsc rozproszonych w mieście. Dodatkowym utrudnieniem jest kłopot z transportem z i do mniejszych miejscowości.

- Nie tylko młodzieży i seniorów dotyka kryzys suicydalny. Co z innymi grupami? Na przykład dane policyjne pokazują znacznie wyższą liczbę śmierci samobójczych wśród mężczyzn.

- Dorośli mężczyźni to największa grupa, jeśli chodzi o przypadki śmierci samobójczej - mówimy tu o 86%. W ich wypadku czynnikiem ryzyka może być socjalizacja: „chłopaki nie płaczą”, „musisz być silny”, „nie daj się”, „nie becz jak baba”. Gdy chłopak dorasta, słysząc takie teksty, nie może się np. przytulić, bo wstyd, nie może pogadać z ojcem, bo usłyszy „ja sobie jakoś w życiu radziłem”, trudno mu zbudować zaufanie i szukać pomocy w kryzysie. Oczywiście to nie dotyczy wszystkich mężczyzn, jakaś zmiana w społeczeństwie następuje - widzimy na przykład coraz więcej mężczyzn w gabinetach psychologów, psychiatrów czy psychoterapeutów. Tu kryje się jeszcze jeden aspekt - to zawody często sfeminizowane, a mężczyzna czasami woli pogadać z facetem. Dlatego ważne jest zadbanie o dostępność psychologów czy terapeutów - mężczyzn.

Mężczyźni często bardziej się załamują, gdy tracą pracę. Ogromnym problemem jest też uzależnienie: od alkoholu, narkotyków czy innych środków psychoaktywnych - przy tym oni często nie są świadomi uzależnienia. Czynnikiem ryzyka jest również wychowanie się w rodzinie dysfunkcyjnej, bez „bezpiecznej przestrzeni” i możliwości wykształcenia mechanizmów ochronnych.

- Rozmawiałyśmy o czynnikach ryzyka kryzysu suicydalnego. Jakie są czynniki ochronne? Co możemy zrobić, by wspierać osoby zagrożone takim kryzysem? Domyślam się, że to wsparcie może się różnić w zależności od grupy czy osoby.

- W przypadku seniorów wartościowe może być po prostu wyciągnięcie ręki do starszych osób z rodziny - możemy chociażby częściej dzwonić. Ze strony samorządów dobrym pomysłem może być informowanie seniorów o zajęciach czy inicjatywach dla nich przeznaczonych bardziej tradycyjnymi sposobami komunikacji, czyli na papierze. Nie każdy senior korzysta z Facebooka. Skoro nasze skrzynki są pełne gazetek z supermarketów, co za problem, żeby do seniora raz w roku trafiła gazetka informacyjna od władz samorządowych?

Jeśli chodzi o młodych ludzi, kluczowe jest niebagatelizowanie ich problemów. Podczas szkoleń najczęściej spotykam się właśnie z bagatelizowaniem, choćby przez rodziców, którzy często w ogóle nie widzą problemu i nie potrafią wychwycić jego oznak. Tymczasem każda nietypowa zmiana zachowania może być sygnałem rozpoczynającej się depresji czy kryzysu suicydalnego. Ważne, by te sygnały (np. smutek) odczytywać i traktować poważnie.

W przypadku dorosłych problemem jest niestety trudność z dostępem do specjalistów różnych dziedzin. Tymczasem pewne symptomy somatyczne mogą mieć de facto podłoże psychiczne.

Wkrótce wraz z dr. Kosmą Kołodziejem będziemy szkolić lekarzy POZ w ramach Narodowego Programu Zdrowia, który zawiera aspekt profilaktyki samobójstw. Takie programy pokazują, że w Polsce też następuje zmiana myślenia o problemach psychicznych. Są realizowane szkolenia dla lekarzy, pracowników socjalnych, kadry pedagogicznej, księży, policjantów - i widzimy, że te szkolenia faktycznie przynoszą efekty. Temat kryzysu suicydalnego staje się coraz ważniejszy - i to bardzo mnie cieszy, bo coraz więcej osób się szkoli i wdraża prewencję suicydalną.

- Co jest największym wyzwaniem w pracy z osobą w kryzysie suicydalnym albo z jej rodziną?

- Rodzina. Czasem staramy się wyciągnąć osobę z kryzysu, a to właśnie rodzina jest czynnikiem, który powoduje ów kryzys. Staramy się wspierać osobę, ale jeśli ta osoba cały czas wraca do dysfunkcyjnego środowiska, pomoc bywa naprawdę trudna. Bardzo chciałabym znaleźć idealne rozwiązanie, ale takich nie ma.

- Co w Pani pracy sprawia Pani najwięcej satysfakcji? Jakie ma Pani nadzieje z nią związane?

- Aktualnie cieszę się konferencją, która odbędzie się 10-11 września na Wydziale Nauk Społecznych. Wzbudza ona zainteresowanie coraz większej liczby osób; są wśród nich specjaliści z różnych instytucji, z NGO-sów, z praktyk prywatnych, a także pracownicy socjalni, kadra pedagogiczna, policjanci - to bardzo szeroki zakres odbiorców i odbiorczyń. Cieszy mnie, że Narodowy Program Zdrowia tak szeroko zaczyna wdrażać Krajowy Program Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym. Powstała strona z opisem, jakie dokładnie programy są wdrażane - i to się dzieje. Oczywiście byłoby wspaniale, by taki krajowy program był kontynuowany przez kolejne 10 lat (aktualny obejmuje lata 2021-2026). Cieszy mnie, że powstaje coraz więcej ośrodków, które w odpowiedni sposób szkolą przyszłych suicydologów. Nie każdy psycholog ma „podejście suicydologiczne”. Dajmy zatem specjalistom rzetelnie pracować w ramach własnej specjalizacji.

- Dziękuje za rozmowę!

 

Czytaj również:

II Konferencja Naukowa z okazji Światowego Dnia Zapobiegania Samobójstwom

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz/CKiP