Czy Polska musi uznawać małżeństwa jednopłciowe? Co dla naszego kraju oznacza wyrok Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu? W Bibliotece Głównej UG odbył się panel dyskusyjny poświęcony temu tematowi, w którym wzięli udział dr hab. Adam Bodnar, dr hab. Sylwia Majkowska-Szulc, prof. UG oraz działacz społeczny Przemysław Staroń.
Punktem wyjścia do debaty była analiza wyroku TSUE (w sprawie C-713/23 Jakub Cupriak-Trojan i Mateusz Trojan przeciwko Wojewodzie Mazowieckiemu), który orzekł, że „państwo członkowskie ma obowiązek uznać małżeństwo dwóch obywateli Unii tej samej płci legalnie zawarte w innym państwie członkowskim, w którym korzystali oni z przysługującej im swobody przemieszczania się i pobytu”. 20 marca 2026 roku Naczelny Sąd Administracyjny, opierając się na orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, uznał, że art. 18 Konstytucji nie stoi na przeszkodzie uznania zagranicznego małżeństwa osób tej samej płci. Na przeszkodzie nie stoi też zwłoka rządu, żeby dostosować systemy teleinformatyczne. Transkrypcji należy dokonać i to w ciągu 30 dni. „Odmowa transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci narusza przepisy unijnego prawa o swobodnym przemieszczaniu się, co obliguje organy administracji do jego dokonania, niezależnie od odmienności polskiego porządku prawnego w zakresie małżeństw” - czytamy w wyroku NSA.
- W pewnym sensie Naczelny Sąd Administracyjny stał się agentem zmiany - zauważył były Rzecznik Praw Obywatelskich oraz były Minister Sprawiedliwości dr hab. Adam Bodnar, prof. SWPS. - Dzięki orzeczeniu NSA i orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej kolejne pary, które są małżeństwami obywateli Unii Europejskiej, będą mogły domagać się wydania transkrypcji. Urzędy Stanu Cywilnego będą krok po kroku stawiane przed takim właśnie wyzwaniem. Z czasem coraz więcej osób w ten sposób będzie uznawało swój status małżeński na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i z tego wywodziło swoje prawa.
Były Minister Sprawiedliwości użył określenia „z czasem”, ponieważ obawia się, że „mogą pojawić się różnego rodzaju wątpliwości interpretacyjne, poparte wątpliwościami i naciskami politycznymi”, żeby Urzędy Stanu Cywilnego nie wydawały transkrypcji. Urzędnicy często jako argument za tym, żeby nie spełnić prośby pary, podają ograniczenia systemu informatycznego. Prof. Adam Bodnar wskazał, że kwestię tę może uregulować odpowiednie rozporządzenie, za którego przygotowanie odpowiedzialny jest minister cyfryzacji. - W dokumencie tym mają znaleźć się wytyczne, aby w rubrykach zamiast hasła mąż i żona - pojawiały się: małżonek 1, małżonek 2. Takie zmiany będą pozwalały na to, żeby system informatyczny zadziałał w odpowiedni sposób - mówił, wskazując jednocześnie, że „trochę czasu upłynęło” od przedstawienia tego projektu rozporządzenia i zważywszy na niejednorodne podejście w rządzie do tych kwestii, na wdrożenie go w życie możemy jeszcze trochę poczekać.
Pytania i wątpliwości
Dr hab. Sylwia Majkowska-Szulc, prof. UG nie ma wątpliwości, że Polska musi uznawać małżeństwa jednopłciowe. Odwołuje się do sytuacji, w której osoby związane związkiem małżeńskim prawa obcego nieuznawanego w Polsce zasiadałyby w zarządzie spółki kapitałowej; jedna z nich byłaby prezesem zarządu spółki kapitałowej, a druga członkiem rady nadzorczej. - Sąd Najwyższy utrwaliłby swoją linię orzeczniczą i stwierdziłby, że takie osoby są co najmniej osobami bliskimi, w związku z tym nie mogą pełnić funkcji prezesa zarządu, a drugi członka rady nadzorczej - zauważyła. - Panowie, o których mówimy, pozostają w wystarczająco bliskich relacjach, aby nie pozwolić im na pełnienie wspomnianych funkcji w zarządzie, ale nie na tyle zażyłych, aby jeden z nich mógł dowiedzieć się o stanie zdrowia drugiego. To jest aktualny stan rozwoju polskiego prawa - skonstatowała.
Prof. Sylwia Majkowska-Szulc, idąc tym tokiem myślenia, zastanawiała się, jak zachowa się bank, gdy Jakub Cupriak-Trojan i Mateusz Trojan zechcą wziąć kredyt hipoteczny, w którym wymagana jest zgoda drugiego współmałżonka. - Czy bank zignoruje fakt, że wnioskodawca wnioskujący o kredyt pozostaje w związku małżeńskim prawa obcego? Czy w momencie braku spłaty tego kredytu hipotecznego, zastosowanie znajdzie polskie prawo? Czy prawo, w którym zawarty został związek małżeński?
Uznana specjalistka w zakresie prawa Unii Europejskiej argumentowała, że gdyby w podobnej sytuacji był „Holender z Holenderką to sąd nie miałby takich wątpliwości”.
- Dylematów jest oczywiście mnóstwo. Czy gdyby przed Brexitem do Gdyni przyjechał Elton John ze swoim mężem i dziećmi, prokurator zabrałby im dzieci, z którymi przyjechali? Czy jeżeli dzieci trafiłyby do szpitala miejskiego w Gdyni, nagle okazałoby się, że nie mają rodziców? Absolutnie nie. A gdyby tak się stało doszłoby do fundamentalnego łamania praw człowieka - przekonywała prof. Sylwia Majkowska-Szulc.
Znawczyni prawa europejskiego polemizowała jednocześnie z prof. Marcinem Matczakiem, który, wypowiadając się w mediach, powiedział, że „TSUE orzekł tylko i wyłącznie co do transkrypcji”. - Pozwolę się nie zgodzić z panem profesorem, ponieważ gdyby chodziło o samą w sobie transkrypcję, bez żadnych konsekwencji, którą ona rodzi, to sprawa byłaby bezprzedmiotowa.
- Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że transkrypcja to jedyna forma, która pozwoli na to, aby później na szczeblu krajowym uzyskać wszystkie uprawnienia i możliwości, które wynikają z zawarcia małżeństwa. NSA nie wchodzi już w szczegóły, jakie to będą konsekwencje, ale uznało, że wszelkie inne formy uwzględnienia tego małżeństwa poprzez adnotacje czy wzmianki w aktach stanu cywilnego są niewystarczające, musi być transkrypcja. Naczelny Sąd Administracyjny w pewnym sensie zostawił władzom krajowym uznawanie, co to oznacza w konkretnej sytuacji - wskazał były Rzecznik Praw Obywatelskich.
Niestety - jak dodała prof. Sylwia Majkowska-Szulc, żeby panowie mogli na przykład wspólnie rozliczyć podatek, prawdopodobnie potrzebne jest kolejne postępowanie prejudycjalne. Rodzą się również pytania, co z rozwodem, gdyby małżonkowie przestali się kochać?
ZUS będzie uznawał transkrypcje
Urząd Stanu Cywilnego zgodnie z wyrokiem NSA ma 30 dni na wydanie transkrypcji aktu zawarcia związku małżeńskiego Jakubowi Cupriakowi-Trojanowi i Mateuszowi Trojanowi. Prawnicy wypowiadający się podczas debaty nie mają wątpliwości, że kolejne pary nie muszą wstępować na drogę sądową, tylko mogą odwoływać się do wyroku NSA. Czy to oznacza, że urzędnicy będą się do nich stosowali?
- Stanowisko NSA już znalazło odzwierciedlenie w postępowaniu jednego organu państwowego, a mianowicie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W oficjalnym stanowisku ZUS zapewnił, że „osoby, które dysponują transkrypcją, są po prostu uznawane za małżeństwo na potrzeby ubezpieczeń społecznych". Wydaje mi się, że głos ze strony ZUS-u jest bardzo ciekawym sygnałem zmierzającym do wykonania wyroku - zauważył prof. Bodnar.
Były Minister Sprawiedliwości podkreślił, że należy pogratulować i docenić wysiłek wszystkich tych, którzy o ten wyrok walczyli, „bo to wynik wieloletniej pracy i tego, że prawo unijne ma bardzo konkretne oddziaływanie na rzeczywistość krajową”.
W debacie wziął udział również Przemysław Staroń, nauczyciel roku 2018, edukator i popularyzator wiedzy w zakresie kształtowania postaw obywatelskich oraz dialogu społecznego, który zwrócił uwagę, że „debata o związkach jednopłciowych nie dotyczy rodziny, tylko jej definicji. Przeciwnicy małżeństw jednopłciowych wcale nie bronią rodziny, tylko bronią określonej definicji, a to rodzinę osłabia”.
Nauczyciel przypomniał także, że w Wielkiej Brytanii legalizacja związków jednopłciowych nastąpiła za rządów partii konserwatywnej. Na Wyspach małżeństwa jednopłciowe można zawierać od 29 marca 2014 roku. David Cameron miał wtedy powiedzieć: „Popieram małżeństwa jednopłciowe nie pomimo bycia konserwatystą, tylko dlatego, że jestem konserwatystą”.
Debatę zorganizowało Koło Prawa Europejskiego i Porównawczego Prawa i Administracji UG, której opiekunką jest dr Krystyna Warylewska-Kamuś.