Polska ma świetnych naukowców, ludzi z pasją, z pomysłami, z odwagą. Nie ma natomiast systemu, który potrafi tę odwagę przekształcić w przewagę. Doskonałość naukowa nie rodzi się w pojedynkę. Dlatego research managerowie są tym brakującym ogniwem, bez którego nie zbudujemy europejskiej ligi badań w Polsce – pisze dr Katarzyna Świerk, dyrektor Biura Nauki Uniwersytetu Gdańskiego.
W najnowszym raporcie Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (European Research Council, ERC), zatytułowanym Widening excellence – Bridging the ERC gap, znajdziemy stwierdzenie, które powinno wybrzmieć w polskim środowisku akademickim wyjątkowo mocno: różnice w sukcesie naukowym między Europą Zachodnią a krajami Widening wynikają nie tylko z finansowania i dorobku, ale także z poziomu profesjonalizacji wsparcia dla naukowców. To zdanie może brzmieć niewinnie, ale w rzeczywistości jest rewolucyjne. Oznacza bowiem, że naukowiec bez profesjonalnego zaplecza strukturalnie przegrywa, nawet jeśli jego pomysł jest lepszy niż badacza dysponującego lepszym wsparciem. Natomiast system, który tego zaplecza nie zapewnia, reprodukuje nierówności.
Gdzie zaczyna się przewaga?
W konkursach ERC ponad połowa wniosków z krajów takich jak Polska odpada już na pierwszym etapie. Część z nich jest po prostu słabsza, to prawda, ale bardzo wiele przegrywa nie jakością nauki tylko brakiem strategicznego feedbacku, mentoringu doświadczonych naukowców, którzy takie granty otrzymali, wsparcia narracyjnego i edytorskiego, przygotowania do interview czy analizy paneli i benchmarkingu.
Wystarczy spojrzeć na to, jak działa system w Holandii czy Danii (przykład Finlandii opisywał na naszych łamach dr hab. Kamil Mamak – dop. RED). Tam wniosek ERC nie jest indywidualnym wysiłkiem naukowca, lecz efektem pracy zespołu. Grant officer, research manager, specjalista ds. prezentacji, osoba analizująca CV, ekspert od polityk europejskich – to grupa wsparcia, która uchodzi za standard. I jest to standard budowany latami, z pełnym przekonaniem, że doskonałość naukowa to nie tylko talent i ciężka praca, ale także ekosystem wsparcia. W Polsce często oczekujemy, że badacz sam będzie ekspertem od wszystkiego: nauki, administracji, finansów, narracji i prezentacji. To tak, jakby od artysty wymagać, by sam zbudował swoje muzeum.
Co ciekawe, ta obserwacja nie jest nowa. Już ponad dekadę temu prof. Andrzej Koźmiński pisał w swoich tekstach (Rewolucja Zwinnych. Zapiski z przyszłości, zbiór tekstów, Wydawnictwo ALK), że współczesne uczelnie będą potrzebować nowych klas specjalistów, osób zdolnych zarządzać złożonością, tworzyć środowisko pracy i wspierać naukowców w sposób profesjonalny i systemowy. Podkreślał, że uczelnia staje się organizacją wiedzy, a nie fabryką dydaktyczną. Raport ERC potwierdza jego diagnozę.
Dziś tymi specjalistami są research managerowie. W Polsce to wciąż nieliczna grupa osób, funkcjonująca w kategorii pracowników niebędących nauczycielami akademickimi, który to termin nie oddaje znaczenia ich pracy i bywa odbierany jako marginalizujący. A jednocześnie to właśnie ich kompetencje decydują o tym, czy uczelnia potrafi tworzyć „wyspy doskonałości” przyciągać granty, wspierać kariery i budować międzynarodową tożsamość. Ci, którzy wygrali, zaczęli od wsparcia. Warto spojrzeć na przykłady państw, które dziś stają się liderami regionu.
Czechy zreformowały struktury wsparcia grantowego, inwestując nie tylko w laboratoria, ale przede wszystkim w ludzi, którzy potrafią pomagać naukowcom w projektowaniu przełomowych badań. Efekt? W 2024 roku czescy badacze osiągnęli najlepszy w Europie wynik w konkursie ERC Consolidator. Cypr zbudował zespoły, które pracują z kandydatami do ERC dzień po dniu. Nie ma tam samotnie aplikujących, jest profesjonalna współpraca. W efekcie od zera grantów doszli do kilkunastu ERC rocznie. Słowenia zaprojektowała wsparcie wzorowane na modelu skandynawskim: mentoring, mock panels, analiza CV, wsparcie pisania. Dzięki temu osiągnęła stopniowy i stabilny wzrost sukcesów, którego nie dało się osiągnąć samym finansowaniem.
Wymienione kraje nie miały „magicznego skoku jakości nauki”. One profesjonalizowały proces wsparcia. Reszta przyszła później.
WIĘCEJ: czytaj w Forum Akademickim