Entuzjazm, który nie przeminął - tak zaczęła się historia Sekcji Psychologii Duchowości w Kulturze, działającej w ramach Koła Nauk Psychologicznych ANIMA. W tym roku Sekcja obchodzi 10-lecie istnienia; ma za sobą wiele ciekawych doświadczeń i wydarzeń, wspólną publikację - a przede wszystkim wiele spotkań i dyskusji ludzi tworzących wyjątkową i różnorodną społeczność. Ludzi, których łączy zamiłowanie do duchowości ujmowanej z perspektyw różnych dyscyplin nauki i sztuki - bo, jak mówią, świat jest jeden, a granice umowne. W jubileuszowym roku Sekcji postanowiliśmy sprawdzić, na czym polega jej „magia”, która od dekady przyciąga kolejne osoby. W rozmowie uczestniczyli: dr hab. Katarzyna Skrzypińska, prof. UG, założycielka i opiekunka Sekcji Psychologii Duchowości w Kulturze (jak również całego KNP ANIMA), mgr Weronika Labandt - jedna z inicjatorek i założycielek Sekcji, Oliwia Wirkus - prezeska KNP ANIMA, a także członkinie i członkowie Sekcji: Rafał Ciesielski, Jakub Kalinowski, Irena Łuszczewska oraz Filip Podsiadło.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - W tym roku Sekcja Psychologii Duchowości w Kulturze obchodzi jubileusz 10-lecia istnienia. Jak to się wszystko zaczęło?
Katarzyna Skrzypińska: - Od wielu lat prowadzę wykłady z historii myśli psychologicznej. Stanowią one przekrój wiedzy psychologicznej od starożytności, od pierwszych pomysłów na idee związane z człowiekiem. Po jednym z wykładów podeszła do mnie Weronika Labandt (wówczas studentka) z grupką fascynatów i zapytała: „Pani profesor, czy moglibyśmy jakoś poszerzyć i pogłębić te wątki, trochę więcej podyskutować? Bo mamy pewien niedosyt”.
Oczywiście się zgodziłam, choć za pierwszym razem pomyślałam, że ten entuzjazm pewnie przeminie. Ale entuzjazm trwał - i pojawiły się kolejne monity. W związku z tym poprosiłam o sporządzenie listy chętnych. Zorganizowaliśmy wstępne spotkanie - i przyszło na nie prawie 30 osób.
Weronika Labandt: - To było ciekawe zebranie, chyba po dwóch latach naszego „chodzenia”. Przyszło na nie mnóstwo osób.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Skąd zainteresowanie akurat tematyką duchowości?
Weronika Labandt: - Jeśli chodzi o tematykę, to pani profesor poruszała dużo związanych z nią zagadnień na wykładach. Same wykłady też wykraczały trochę poza ich podstawową problematykę, więc nie była to wyłącznie sucha historia. Tam była i filozofia, i medycyna, i biologia, i duchowość. Generalnie wszystko…
Katarzyna Skrzypińska: - Nawet mesmeryzm. (śmiech)
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Rozumiem, że to zróżnicowanie tematyki i dyscypliny było czymś inspirującym?
Weronika Labandt: - Tak, to było bardzo inspirujące.
Katarzyna Skrzypińska: - Pierwszy rok studiów jest specyficzny, ludzie dopiero rozpoznają tematy, w których chcieliby w jakiś sposób się odnaleźć. Dla mnie nauka jest czymś fascynującym i nawet zdarza mi się opowiadać o fizyce kwantowej, o najnowszych odkryciach biologicznych. Jeszcze przed naszym ostatnim spotkaniem dzieliłam się informacjami na temat techniki PCCT (Photon-Counted Computer Tomography), która jest obrazowaniem najnowszej generacji z użyciem wiązki światła, w której przepuszcza się przez ciało pojedyncze fotony. Jest to o wiele dokładniejsza technika niż fMRI, czyli rezonans magnetyczny funkcjonalny. Zachęcam też studentów do śledzenia doniesień naukowych i dzielenia się nimi, na przykład w formie prezentacji.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Jak w praktyce wygląda członkostwo w Sekcji? Rozumiem, że prezentacje pełnią w nim istotną rolę?
Rafał Ciesielski: - Prezentacje, które wykonujemy na naszych spotkaniach, to taki nasz chleb powszedni. Sam miałem okazję prowadzić je już dwa lub trzy razy. Niektóre osoby (mam nadzieję, że w przyszłości do nich dołączę) piszą też artykuły do książki. Myślimy też coraz więcej o warsztatach (jak podczas spotkania jubileuszowego) czy wspólnych wyjściach (choćby do kina), żeby razem kultywować spotkanie ze sztuką.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Rozumiem, że prezentacje, o których wspomniano, dotyczą waszych zainteresowań?
Rafał Ciesielski: - Tak, jak najbardziej, dotyczą naszych zainteresowań, mniej lub bardziej powiązanych z tytułową tematyką koła. Nie zamykamy się, bo nie chcemy popaść w taką bańkę poznawczą, nie chcemy się ograniczać do jednej perspektywy.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Z całej idei waszych spotkań wybrzmiewa interdyscyplinarność, łączenie różnych dyscyplin nauki, a także uwzględnianie sztuki…
Weronika Labandt: - Teraz, z tego, co widzę, grono jest przeważnie psychologiczne, większość Koła stanowią studenci psychologii. Jak zaczynaliśmy, to mieliśmy, na przykład, weterynarkę, filozofa, dwóch socjologów, studenta ASP, byłą zakonnicę i niedoszłego księdza. To były generalnie bardzo rozwijające spotkania.
Natomiast wydaje mi się, że studenci psychologii bardzo często mają złożone zainteresowanie, bo psychologia sama w sobie jest złożona. Są psychologowie, którzy pracują z przestępcami, są tacy, którzy pracują z dziećmi, są tacy, którzy pracują ze sportem - i tak dalej. To nauka, która jest złożona. Interesując się człowiekiem, interesujemy się jego różnymi aspektami, bo humanista to nie jest ktoś, kto nie umie matematyki. Humanista to ktoś, kto interesuje się człowiekiem w każdej postaci. Nauka nie jest poszatkowana. Świat nie składa się z odrębnych obszarów wiedzy. To my szatkujemy wiedzę na różne dyscypliny naukowe po to, by móc ogarnąć świat poznawczo. Ale świat to różne aspekty, które się przenikają - i to było zawsze fajne w tych naszych spotkaniach, że one były takimi swobodnymi asocjacjami, przechodziły z jednego tematu na drugi i to wszystko było bardzo rozwijające.
Teraz bywam tutaj bardzo rzadko, gdzieś po drodze pochłonęła mnie praca, ale lubię czasem wpaść i zobaczyć, jak się rozwija młode pokolenie. My się spotykaliśmy raz w miesiącu i faktycznie to był ten moment miesiąca, gdy świat stawał się bardziej kolorowy, bardziej twórczy. Jak się spotykaliśmy, to nie mogliśmy się rozstać, do momentu, aż nam zamknęli Uniwersytet podczas pandemii Covid-19. A jak nam zamknęli Uniwersytet, to wtedy w ogóle nie mogliśmy się rozstać.
Katarzyna Skrzypińska: - Spotkania były wtedy online i trudno nam było je zakończyć.
Weronika Labandt: - Pamiętam jeszcze moment, gdy startowaliśmy do konkursu StRuNa. Wtedy ostatnią osobą, która mi mówiła dobranoc, była pani profesor o pierwszej w nocy.
Spotkanie jubileuszowe Sekcji Psychologii Duchowości w Kulturze
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Co się zmieniło na przestrzeni tych 10 lat istnienia Sekcji?
Weronika Labandt: - Teraz bywam tutaj rzadziej i widuję praktycznie same nowe twarze - i są to osoby w wieku moich studentów (miałam epizod związany z prowadzeniem zajęć). Osób, z którymi tworzyliśmy Sekcję, na ten moment w niej nie ma, gdzieś tam pochłonęła nas praca, aczkolwiek ostatnio wpadły tutaj koleżanki, z którymi zaczynałyśmy, i stwierdziły, że to był dobry czas. Natomiast osoby takie jak ja, które nie są z Sekcją na co dzień, trochę inaczej na nią patrzą. Sentyment został, poza tym nadal mi się tu dobrze pracuje.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Może więc zadam pytanie osobom, które są w Sekcji troszeczkę krócej. Co Was przyciągnęło?
Jakub Kalinowski: - Jestem aktualnie na pierwszym roku psychologii. W moim przypadku było tak, że różne koła się ogłaszały i opowiadały coś o sobie. Usłyszeliśmy ze znajomymi, że jest też koło, właściwie sekcja, zajmująca się duchowością. Zaciekawiło nas, jak to właściwie wygląda, czy to jakieś spotkanie różańcowe czy jeszcze co innego…
Weronika Labandt: - Już nas kiedyś mylili. Z sektą, ze spotkaniami różańcowymi…
Katarzyna Skrzypińska: - Albo że duchy wywołujemy (śmiech). Stereotyp poszedł.
Jakub Kalinowski: - Myśmy właśnie nie byli do końca pewni, jak to wygląda i o czym to jest. I uznaliśmy, że skoro jesteśmy na pierwszym roku, chcemy robić coś więcej, niż tylko studiować, chodzić (lub nie) na wykłady, a na ćwiczeniach wykonywać niezbędne minimum. Chcielibyśmy czegoś więcej od psychologii. Postanowiliśmy zobaczyć, jak działa to koło. Przyszliśmy na jedno spotkanie i okazało się, że jest tutaj bardzo pozytywny „vibe”, fajna dyskusja - i że to wszystko po prostu jest ciekawe, nawet jeżeli pochodzi z różnych dziedzin.
Można poznać różne ciekawostki, dowiedzieć się wielu nowych rzeczy, toczyć dyskusje czy zgłębić temat, o którym człowiek nawet nie myślał wcześniej. Wkręciłem się w to wszystko i uznałem, że już zostaję.
Filip Podsiadło: - Ja jestem na trzecim roku i od tych właśnie trzech lat przychodzę na spotkania Sekcji. Tematem duchowości, religijności interesowałem się w sumie całe moje życie, od wczesnego dzieciństwa. Na wykładzie pani profesor powiedziała, że istnieje takie koło, a ja stwierdziłem razem ze znajomymi, że chętnie przyjdę na spotkanie. I tak przychodzę od trzech lat. Na początku rzadko bywałem na całych spotkaniach, ale mniej więcej od drugiego semestru pierwszego roku jestem tu regularnie (prawie na każdym spotkaniu) i jest bardzo ciekawie. Tak naprawdę moje zainteresowanie jest silniejsze niż było kiedyś. Sporo też się nauczyłem, zarówno pod kątem nowej wiedzy, jak i sposobu prowadzenia dyskusji z różnymi ludźmi, także otwartości na poglądy.
Irena Łuszczewska: - Ja też jestem na pierwszym roku i w sumie moja historia w tym kole zaczęła się podobnie jak Kuby. Próbowałam różnych kół, jakie nasz Wydział ma do zaoferowania. Tym, co mnie przyciągnęło tutaj, była właśnie różnorodność. Na pierwszym spotkaniu, na które przyszłam, były omawiane różne symbole (na przykład woda, ogień) i podobała mi się taka burza myśli. Myślę, że każdy dodawał coś od siebie. Zaczęliśmy od duchowości, ale dziedziny się zmieniały, nawiązywaliśmy do biologii, do literatury, nawet do architektury. I właśnie to bardzo mi się spodobało, bo lubię poszerzać moje horyzonty, a myślę, że najłatwiej jest to robić poprzez rozmowę z innymi ludźmi.
Jakub Kalinowski: - Mogę dodać, że moim zdaniem to chyba najbardziej przystępne koło „na start” w naszym Uniwersytecie, bo wymaga przede wszystkim gotowości do dzielenia się własną opinią i zdolności do wyrażania jej, a także gotowości do słuchania innych. I właśnie ta zdolność do dyskusji to jest coś, co pozwala bardzo ładnie kształtować kompetencje miękkie. Można tutaj niemal przyjść z ulicy i tak długo jak ktoś ma opinię i potrafi ją wyrazić, tak długo się tutaj odnajdzie.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Czytając o waszej Sekcji, natknęłam się na hasło: „dyskusja sokratejska”. Czy to sposób na wasze spotkania, na prowadzenie rozmowy?
Katarzyna Skrzypińska: - Tak. Jak słusznie nasi interlokutorzy zauważyli, ideą naszych spotkań jest nie tylko meritum, czyli sprawa, o której dyskutujemy, ale też forma. Skąd ta forma? Zauważyłam, że we współczesnym świecie ludziom trudno się porozumiewać, jest sporo konfliktów - i wiele tych spraw wynika właśnie z tego, że ludzie, mając nawet dobrą wolę, nie są w stanie przeprowadzić w odpowiedni sposób dyskusji. Wydaje mi się, że pierwszy rok to bardzo dobry moment, żeby proponować studentom tego typu dysputy. Po pierwsze po to, by szerzyć tolerancję na inność. W świecie mamy do czynienia z różnymi zjawiskami i zadaniem Akademii jest dyskutowanie o nich (wspomniano tu już o poszerzaniu horyzontów), a nie wyłącznie krytykowanie. Po drugie - w celu wzbogacania wiedzy i słownictwa. Niedawno pan Tomasz Kaliński, jeden z członków Sekcji, prezentował wiersz, który następnie analizowaliśmy od strony duchowości. Podczas takich prezentacji staramy się zmieniać perspektywy analizy, żeby umieć opisać dany przedmiot z punktu widzenia różnych dziedzin, na przykład biologii, fizyki molekularnej, architektury, rysunku - a wreszcie psychologii i użyteczności jakiegoś zjawiska dla człowieka.
Na czym polega dydaktyczna, a zarazem filozoficzna metoda sokratejska i jak wygląda w praktyce w naszej Sekcji? Na początku któraś z osób (warunkiem jest zgłoszenie się dobrowolnie) przygotowuje krótką prezentację w postaci kilku slajdów z hasłami. Ale do tego dochodzi ogrom wiedzy, który wychodzi poza ramy klasycznej prezentacji. Zazwyczaj, jak coś jest omawiane, wtrącamy zapytania, pogłębiamy temat, czasami „odwracamy kota ogonem”, żeby sprowokować jakąś historię czy wykazać sprzeczność. Zatem ta metoda polega na dyskusji, która ma kształtować otwartość, refleks odpowiedzi, również umiejętność krytyki, ale takiej mądrej, z pokazaniem pozytywnych i negatywnych aspektów oraz wskazaniem, co z tego wynika, co moglibyśmy wynieść.
Weronika Labandt: - Dokładnie tak to wygląda. To jest to, co chyba wszyscy uważamy tutaj za cenne: ta burza myśli, dyskusja. Nawet jeśli ktoś, przychodząc do Koła, nie posiada jakiejś ogromnej wiedzy, to koło tę wiedzę rozwija.
Rafał Ciesielski: - Myślę, że chodzi też o budowanie mostów pomiędzy dziedzinami czy specjalizacjami, ich integrację. Granice między nimi są płynne. To, co my robimy, to niekoniecznie wchodzenie i zagłębianie się w konkretne zagadnienie, tylko właśnie szukanie powiązań, mostów między dziedzinami, szukanie sposobów na rozumienie czegoś. Robimy to na przykład poprzez odnoszenie jednej prezentacji do drugiej. Wydaje mi się, że to jest też wpisane w samą naturę duchowości - bo jeżeli mówimy o próbach definiowania, czym jest duchowość, to jest ona powiązana z sensem, z szukaniem sensu. A sens jest powiązany z jakimś poczuciem koherencji, ze zrozumieniem, z porządkiem w życiu, z jakąś spójnością. Stąd myślę, że to, co robimy, bardzo dobrze odpowiada temu, jak się nasze koło nazywa.
Katarzyna Skrzypińska: - Tak, i to, co robimy, rzeczywiście ma jakąś wartość aplikacyjną, bo uzyskana tu wiedza przekłada się też na relacje z innymi (na przykład na pracę z ludźmi, pracę z pacjentem). To budujące, że ludzie, którzy wychodzą z uczelni, czasami tu jeszcze przychodzą, ale też coś ważnego wynoszą i dalej rozwijają tę ciekawość poznawczą, która jest chyba kluczowa.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Sekcja działa już dziesięć lat. Spośród tych różnych rzeczy, które robiliście w ramach jej działalności, co cenicie najbardziej? Z czego jesteście najbardziej dumni? Co wam się najbardziej podoba?
Oliwia Wirkus: - Może zacznę jako prezeska KNP ANIMA. Przy czym zacznę nieco inaczej. Wiedza jak najbardziej jest czymś bardzo cennym, ale przede wszystkim chcę podkreślić wagę relacji, które są tutaj nawiązywane. Koło naukowe to przede wszystkim ludzie - i to jest samo w sobie cenne. Mój dziadek przekazał mi w genach socjotropię, więc ja żyję dzięki relacjom. Tutaj poczułam się dobrze i uświadomiło mi to, że po prostu muszę mieć ludzi wokół siebie. Muszę mieć ludzi, którzy będą się wzajemnie wspierać i będą przede wszystkim autentyczni. Tu, w Sekcji, możemy być autentyczni, możemy prezentować swoje poglądy, ale też nie boimy się poruszać tematów kontrowersyjnych czy przedstawiać stanowisk, które są niszowe bądź sprzeczne z takim ogólnym „mainstreamem” (na przykład w psychologii czy w polityce). Kolega przygotował na dziś prezentację na temat satanizmu, co w innych kręgach mogłoby być w nieciekawy sposób odebrane. Jestem też bardzo dumna, że udało nam się zorganizować obchody dziesięciolecia, jakoś zebrać tych wszystkich ludzi w jednym miejscu, w piątek o godzinie 18:00. To było wyzwanie, bo każdy ma swoje życie i chciałby w ten piątek albo się zabawić, albo odpocząć. Bardzo cenne dla mnie są też organizowane w Sekcji wyjścia integracyjne i mam nadzieję, że będziemy mogli je kontynuować.
Katarzyna Skrzypińska: - Mamy na przykład takie wyjście podsumowujące w lipcu, na plażę. Wtedy robimy taki free floating mind. Jest wtedy zupełnie inny klimat i czasami dyskusje trwają nawet do północy.
Oliwia Wirkus: - Były wyjścia do kina, były wejścia do świątyni buddyjskiej Diamentowej Drogi, więc był też taki sposób eksploracji duchowości bardziej związany z doświadczaniem.
Katarzyna Skrzypińska: - Mieliśmy też wystawę plastyczną w trakcie naszego jubileuszu. Przyjmujemy różnorakie ekspresje, ponieważ człowiek jest polisensoryczny i też jest twórcą. Przynajmniej wydaje mi się, że to jest taka cecha, która bardzo pomaga przetrwać. I nie mówię tu tylko o sztuce plastycznej, ale też o sztuce organizacyjnej, o sztuce nawiązywania relacji, co podjęła pani Oliwia. Rzeczywiście widzę, jak świetnie ludzie wchodzą tu ze sobą w interakcje i mam podejrzenie, że przenoszą to na życie prywatne, że też się spotykają i są w kontakcie poprzez media społecznościowe - więc mamy społeczność.
Weronika Labandt: - Mnie najbardziej zawsze fascynowało to, że ludzie, którzy są różnych zawodów i różnych wyznań, bo tutaj naprawdę byli katolicy obok ateistów, rodzimowierców, agnostyków, buddystów, którzy rozmawiali ze sobą przez wiele miesięcy, często wiele lat - i wciąż się lubili. To było coś niezwykłego.
Jakub Kalinowski: - Myślę, że taka otwartość Koła, taka tolerancyjność sprawia, że mimo że każdy z nas jest inny, że dość mocno różnimy się od siebie, to jednak się naprawdę dogadujemy. Tutaj nikt nie ocenia. Sądzę, że to jest bardzo zachęcające dla ludzi, by dołączyć do Koła. Właśnie to mnie tu wkręciło: to, że mogę tutaj przyjść, posłuchać czegoś ciekawego i mogę dzielić się tym, co mam w głowie, bez obawy, że ktoś mnie ocenia czy źle pomyśli.
Katarzyna Skrzypińska: - Dodam, że niektórzy prezentują ogromną wiedzę, na przykład pan Filip ma tak obszerną wiedzę religioznawczą, że nie powstydziłby się jej niejeden student religioznawstwa. Z kolei pani Oliwia ma niesamowitą wiedzę historyczną i czasami nam opowiada o jakichś postaciach z historii czy wydarzeniach, które mają właśnie taki rys związany z poczuciem sensu życia. Duchowość to rzeczywiście poszukiwanie poczucia sensu życia w świecie za pomocą narzędzi poznawczych, emocjonalnych, motywacyjnych i behawioralnych.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Jak byście połączyli duchowość z nauką? Albo inaczej: dlaczego duchowość jest ważna dla nauki?
Weronika Labandt: - Duchowość jest ważna nie tyle dla nauki, co dla ludzi, a nie ma nauki bez człowieka. Żaden człowiek nie jest białą kartą. Jesteśmy społeczni, jesteśmy emocjonalni, jesteśmy duchowi. Oddziałują na nas czynniki, które są związane z naszymi doświadczeniami, przekonaniami, emocjami, naszym stanem, światopoglądem. To po pierwsze. A po drugie - cała sztuka, nauka, kultura to jest coś, co nas ubogaca. Zatem to nie duchowość jest istotna dla nauki, tylko i nauka, i duchowość, i kultura, i sztuka mieszczą się w tym samym spektrum, które jest istotne dla człowieka.
Oliwia Wirkus: - Warto dodać, że kategorie związane z duchowością czy nauką to takie nasze sztuczne kategorie poznawcze. Jeśli cofniemy się w głąb historii, przekonamy się, że duchowość była nierozłącznie związana z praktycznie wszystkimi sferami życia. W zasadzie dopiero w wieku XVIII i XIX rozpoczął się rozdział na przykład Kościoła od państwa czy nauki od państwa. Przez większość historii ludzkości te sfery były nierozłączne.
Katarzyna Skrzypińska: - Z kolei jak William James na początku XX wieku użył pojęcia „Ja duchowe”, to wtedy było nie do pomyślenia, że nauka może się zajmować duchowością. Owszem, psychologia nie rozstrzyga kwestii istnienia Boga, nie reprezentuje bezpośrednio podejścia epistemologicznego, filozoficznego czy teologicznego. Jako psychologów ciekawi nas, jak się zachowują ludzie, którzy przejawiają duchowość, czyli mechanizmy przełożenia wierzeń na zachowanie się. A tu, w ramach Sekcji, jesteśmy badaczami, dyskutującymi, jak duchowość przejawia się w całej kulturze.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Dziesięć lat - i co dalej? Jakie macie nadzieje albo marzenia związane z dalszym działaniem Sekcji?
Weronika Labandt: - Ja życzyłabym sobie kolejnej książki z moim rozdziałem.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Jedna książka już powstała…
Katarzyna Skrzypińska: - Tak, jedną mamy na koncie. To książka „Okiem młodych badaczy. O duchowości i religijności inaczej”, wydana w 2020 roku przez Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego z okazji 50-lecia uczelni. Teraz zainteresowało się nią niderlandzko-amerykańskie wydawnictwo BRILL. Nasza książka została przetłumaczona i jest aktualnie w recenzji. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to pojawi się też na zachodnim rynku. Także to jest jedna z nadziei na przyszłość.
Rafał Ciesielski: - Trochę trudno odpowiedzieć, jakie są marzenia związane z działaniem Sekcji…
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Może też być tak, że skoro coś działa dobrze, to niech działa dalej.
Rafał Ciesielski: - Na pewno ważne jest zachęcanie młodszych roczników, żeby - jak my będziemy przechodzić na czwarty, piąty rok - w Sekcji pojawiały się kolejne osoby. Chcielibyśmy dać im dobre miejsce, w którym mogłyby dawać ujście swoim pasjom i się rozwijać tak, jak sobie nawet nie wyobrażały, że można na uniwersytetach robić.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - A jak byście zachęcili nowe osoby do dołączenia do Sekcji?
Katarzyna Skrzypińska: To jest chyba trudne do opisania, co tu się dzieje.
Filip Podsiadło: - Tak naprawdę trzeba przyjść, spróbować, zobaczyć. Niektórym osobom nie będzie pasowała ta formuła, dla innych będzie to coś idealnego. To po prostu kwestia sprawdzenia, tego nie da się za bardzo opisać. Trzeba dać ludziom próbkę i mieć nadzieję, że zainteresują się tym, co robimy.
Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - W takim razie życzę Wam Wielu zainteresowanych osób, takich pasjonatów jak wy - i żeby Koło trwało dalej!
Relacja z jubileuszu 10-lecia Sekcji Psychologii Duchowości w Kulturze