„Dobre i złe wiadomości: życie online i offline a zdrowie psychiczne polskich nastolatków” - rozmowa ze współautorami raportu

Co naprawdę wiemy o tym, jak młodzież korzysta z Internetu? Jaki jest związek między używaniem mediów cyfrowych a zdrowiem psychicznym młodych ludzi? Jaką postawę powinno przyjąć starsze pokolenie - i czy w kontekście używania narzędzi cyfrowych ze współczesną młodzieżą rzeczywiście jest tak źle, jak widzimy i czytamy w mediach? O tym, jak korzystanie z Internetu wiąże się z kondycją psychiczną młodych ludzi oraz jaka jest rola dorosłych, rozmawialiśmy z dr Judytą Borchet i dr. Maciejem Dębskim z Wydziału Nauk Społecznych UG - współautorami raportu „Dobre i złe wiadomości: życie online i offline a zdrowie psychiczne polskich nastolatków”.

Dr Maciej Dębski i dr Judyta Borchet

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz: - Wiele się mówi o zagrożeniach i niekorzystnych skutkach związanych z używaniem Internetu przez młodzież. Tymczasem raport, który współtworzyliście, mówi także o dobrych wiadomościach - oraz o tym, że nasze przekonania o nastolatkach korzystających z nowych technologii mogą być nietrafne. W zaproszeniu do raportu (na stronie Fundacji Dbam o Mój Zasięg) czytamy: „stereotypowe przekonania dotyczące młodych ludzi i mediów cyfrowych są często nietrafne i nieprawdziwe, a często opierają się na nieuzasadnionych uproszczeniach”.

Dr Maciej Dębski: - Rzeczywiście zdecydowana większość raportów podkreśla negatywne rzeczy. To się potem przekłada na to, jak my myślimy o nowych technologiach. Wśród osób w wieku dzisiejszych rodziców czy nauczycieli obserwujemy bardzo dużo technosceptycyzmu - ale jak ma być inaczej, skoro w tylu badaniach podkreśla się, że jest duży problem z treściami patologicznymi (np. z pornografią), że wszyscy korzystają z mediów społecznościowych, a zdecydowana większość korzystających to osoby totalnie od tych mediów uzależnione? Chcieliśmy pokazać - między innymi - że w wielu aspektach debaty publicznej często nadmiernie używamy kwantyfikatorów: np. że każdy używa nowych technologii albo że każdy używa ich kompulsywnie i traci czas.

Dr Judyta Borchet: - Bardzo dużo raportów skupia się na tych negatywnych aspektach. Tymczasem z perspektywy wspierania młodzieży i pracy z nią troska o dobrostan nastolatków nie może obejmować wyłącznie eliminowania problemów, ale też rozpoznawanie i wzmacnianie ich mocnych stron. Chcemy przeciwdziałać stygmatyzacji młodzieży i skupianiu się jedynie na problemach, których doświadczają. Poza tym wzmacnianie zasobów jest korzystne dla samooceny i rozwoju młodych osób. Z tych powodów wątki podjęte w raporcie nie są wyłącznie negatywne.

MD: - Zależało nam na tym, żeby nie tworzyć po prostu kolejnego „dobijającego” raportu - chociaż zawiera on bardzo dużo negatywnych rzeczy, żeby była jasność. Staraliśmy się go pisać w taki sposób, żeby był zrównoważony. Dlatego też taka a nie inna nazwa; „Dobre i złe wiadomości”. Chcieliśmy przedstawić sprawiedliwe spojrzenie na polską młodzież i na Internet.

- Jakie zaobserwowaliście przykłady niesprawiedliwego postrzegania nastolatków w tym kontekście?

MD: - Nie można na przykład powiedzieć, że nastolatki tylko tracą czas, że każdy jest przywiązany do elektroniki i już nikt ze sobą nie rozmawia. Nasze wyniki badań pokazują, że nie każdy korzysta z mediów społecznościowych, i chociaż około jedna trzecia uczniów klas III szkół ponadpodstawowych oraz około jedna czwarta uczniów klas VII szkół podstawowych naprawdę kompulsywnie używa Internetu, to inni mają go raczej pod kontrolą. Co więcej, nawet związek kompulsywnego używania Internetu ze zdrowiem psychicznym nie wydaje się szczególnie silny: współczynniki korelacji, które odnotowaliśmy, są na poziomie niskim albo umiarkowanym. A wszyscy dzisiaj trąbią, że Internet zagraża zdrowiu psychicznemu, prawda?

JB: - Zależności te są zdecydowanie bardziej złożone. Aby zgłębić problem, nie wystarczy prosto powiązać zdrowia psychicznego wyłącznie z czasem użytkowania Internetu.

- Rozumiem, że bardziej chodzi o jakość użytkowania tego narzędzia?

MD: - Ostatnio sprawdzałem (akurat tego nie ma w raporcie), że najgorszą kombinacją dla zdrowia psychicznego jest duża liczba godzin i pasywny czas ekranowy. W bardziej szczegółowych analizach można było dostrzec zależność takiego (długotrwałego i biernego) używania narzędzi cyfrowych z wybranymi wskaźnikami zdrowia psychicznego (np. depresją i lękiem). Niestety przez ograniczenia metodologiczne nie jesteśmy w stanie uwzględnić wszystkich zmiennych dodatkowych, jak choćby całego komponentu rodziny, który - jak przypuszczam - okazałby się bardzo znaczącym elementem składającym się na zdrowie psychiczne.

- Zatem używanie internetu może być nie tyle przyczyną problemów, co ich objawem?

JB: - Przejście w świat cyfrowy może być sposobem radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, których doświadcza młoda osoba.

MD: - Naprawdę jest różnie. Mamy pełną świadomość tego, że gdybyśmy chcieli przeanalizować nastolatków naprawdę dobrze, potrzebowalibyśmy serii badań podłużnych. Nasz kwestionariusz był realizowany w szkołach przy komputerze w czasie jednej godziny lekcyjnej. Z drugiej strony, ten kwestionariusz nie może być zbyt długi, na co zwracała uwagę chociażby komisja etyki.

JB: - Planowanie badania to zawsze jest kompromis między tym, co nas interesuje, a koniecznością zadbania o komfort uczestników, których nie możemy przeciążyć poznawczo.

MD: - Tym bardziej, że ten raport był realizowany w zespole badawczym przez czworo autorów z naprawdę różnych światów i każde z nas odpowiadało za nieco inny zakres tematyczny. Ja i Judyta zajmowaliśmy się różnymi aspektami zdrowia psychicznego i ryzykami związanymi z korzystaniem ze świata cyfrowego. Raport współtworzyli ponadto dr Halszka Witkowska, ekspertka w kwestiach związanych z suicydologią, oraz pedagog prof. Jacek Pyżalski, który uzyskał bardzo ciekawe rezultaty…

JB: - Prof. Jacek Pyżalski badał podobne kategorie zachowań w dwóch środowiskach: cyfrowym i realnym. Okazało się, że często idą one w parze.

- Rozumiem, że jeżeli osoba angażowała się w jakiś rodzaj aktywności, np. działalność charytatywną, w „realu”, to również była bardziej skłonna do podobnych działań w środowisku cyfrowym?

MD: - Dokładnie. I to może być bardzo dobra wiadomość, tylko trzeba ją właściwie odczytać. Rzeczywiście, korelacja między zachowaniami online i offline była bardzo wysoka (r= 0,81). Natomiast warto zaznaczyć, że kategorie online i offline są wyobrażeniem osób dorosłych. Badania Nastolatki 3:0 (NASK, 2023) pokazują, że młodzież bardzo często w ogóle nie dzieli świata na online i offline. Po prostu żyją - czasem są w sieci, czasem poza nią. To by tłumaczyło fakt, że osoby angażujące się np. w działalność charytatywną „offline” częściej podejmują działania charytatywne również wirtualnie.

Dla mnie to jest ogromnie ważny wniosek: żeby nie zarzucać młodzieży, że robią w Internecie tylko negatywne rzeczy. To nieprawda. Prawdą jest to, że jeżeli nauczymy dziecko pewnych zachowań poza Internetem, to jest duże prawdopodobieństwo, że to dziecko przełoży te zachowania również na świat cyfrowy.

- Zatem mamy dobrą wiadomość…

MD: - To jest świetna wiadomość - a raczej może być świetną wiadomością pod warunkiem, że wbijemy rodzicom do głowy, że zamiast dawać dziecku smartfon czy tablet jak najszybciej, należy od najmłodszych lat budować postawy takie jak empatia czy prospołeczność.

- Wasze badania obejmowały komponent dobrostanu, zdrowia psychicznego młodzieży. Które aspekty dobrostanu braliście pod uwagę w badaniach?

JB: - W naszych badaniach analizowaliśmy samopoczucie (w dniu wypełniania kwestionariusza oraz w tygodniu poprzedzającym badanie), samoocenę stanu zdrowia (tj. ogólna samoocena stanu zdrowia, postrzegany stan zdrowia w odniesieniu do roku przed badaniem oraz postrzegany stan zdrowia w odniesieniu do rówieśników), samotność, objawy depresji, a także objawy szerokiego spektrum zaburzeń lękowych oraz specyficznych zaburzeń lękowych.

MD: - Odrębną część projektu stanowiły elementy suicydalne. Dotychczas prowadzono mało badań łączących korzystanie z Internetu z myślami czy zachowaniami samobójczymi - i ten temat (zaproponowany przez dr Halszkę Witkowską) wzbudził spore zainteresowanie. W kontekście raportu bardzo dużo się mówiło o potencjalnych katastrofalnych konsekwencjach ekspozycji młodzieży na treści o charakterze suicydalnym. Ja bym traktował te wyniki bardzo ostrożnie z uwagi na ograniczenia metodologiczne. Na przykład w grupie uczniów klas III szkół ponadpodstawowych mieliśmy nadreprezentację konkretnych typów szkół w stosunku do populacji ogólnopolskiej.

Generalnie badaliśmy uczniów siódmej klasy szkół podstawowych oraz trzeciej klasy szkół ponadpodstawowych, przy czym zależało nam także na wyodrębnieniu typów szkół: liceów, techników i szkół branżowych. Gdy obserwowaliśmy zależności wewnątrz konkretnej grupy, staraliśmy się je pokazywać, ale myślę, że z zebranych danych można by było uzyskać o wiele więcej informacji.

JB: - „Dobre i złe wiadomości” to jest pierwszy raport przedstawiający wstępne, najważniejsze wyniki. Szczegółowe wyniki dalszych analiz będą prezentowane w kolejnych publikacjach naukowych. Tu zdecydowaliśmy się podjąć wątki kluczowe z perspektywy podjętych problemów badawczych. Mimo stosunkowo wąskiego zakresu analiz udało nam się wyodrębnić ciekawe wątki w kontekście zdrowia psychicznego.

- Na przykład?

JB: - Okazało się, że uczniowie klas licealnych (spośród wszystkich typów szkół) to grupa o największym ryzyku problemów ze zdrowiem psychicznym - w szczególności dotyczy to dziewcząt. Zatem typ szkoły i płeć okazały się ważnymi czynnikami, które udało nam się zaobserwować.

MD: - Generalnie uczniowie szkół ponadpodstawowych częściej podejmują zachowania ryzykowne, częściej też mają myśli samobójcze. To do nich częściej trafiają informacje o samookaleczeniach i o samobójstwach, chociaż oni sami tego nie wyszukują.

JB: - I raportują więcej problemów.

MD: - Raportują, więc są bardziej świadomi, wnikliwi - co też może być pewnym pozytywem. To oczywiście wiąże się też z poziomem rozwoju. Myślę, że ci młodzi ludzie są w stanie bardziej jasno i świadomie określić to, co ich boli. Trzecia klasa liceum to już osoby u progu dorosłości, więc siłą rzeczy są bardziej zdolne do wglądu niż młodzież trzynastoletnia.

- Wspomnieliście, że istotny okazał się czynnik płci.

MD: - Dla mnie jako praktyka kwestia płci okazała się szalenie istotna. Z naszych badań wynika, że dziewczęta i chłopcy w zupełnie inny sposób wchodzą w zachowania ryzykowne. Różnego rodzaju działania profilaktyczne realizowane w szkołach najczęściej są przeznaczone dla klasy, gdzie obecne sią osoby obojga płci. A wychodzi na to, że zupełnie inne programy profilaktyczne powinniśmy budować dla dziewcząt, a inne dla chłopców. Oczywiście są pewne punkty styczne. Ale takie rzeczy jak uzależnienie od pornografii, hejt czy nadużywanie gier są bardziej charakterystyczne dla chłopaków. Z kolei w przypadku dziewcząt bardziej problematyczna jest ochrona prywatności czy nadużywanie mediów społecznościowych, zapraszanie nieznajomych do grup itp.

- Rozumiem, że dziś profilaktyka dotycząca używania narzędzi cyfrowych jest w Polsce zbyt ogólna?

MD: - Jest zbyt ogólna. Płeć to jeden aspekt, drugi dotyczy wieku (to akurat jest częściej rozumiane). Gdy prowadzę zajęcia z młodzieżą, to zupełnie innym językiem i inne rzeczy mówię do uczniów, którzy są w trzeciej klasie szkoły podstawowej, a zupełnie inne do klas ósmych czy do pierwszej i drugiej klasy szkół ponadpodstawowych. W kwestii języka natknąłem się też na zalecenia, żeby np. nie pytać dzieci w szóstych klasach o pornografię, by „niechcący” nie zachęcić do niej osób, które dotąd nie miały z nią do czynienia.

JB: - Unikanie różnych trudnych tematów (których, jak się okazuje, młodzież często jest już świadoma) nie jest w żaden sposób pomocne i pozostawia młodych ludzi samych z problemem. W naszym raporcie podkreśla to też dr Halszka Witkowska - analizując, jak często młodzież rozmawia ze sobą na temat myśli i prób samobójczych, a także często pomaga sobie wzajemnie, podczas gdy dorośli, chcąc chronić młodych ludzi - z nimi na takie tematy często wcale nie rozmawiają.

- Na podstawie waszych badań - co można powiedzieć o dobrostanie młodzieży?

- Jeśli chodzi o dobrostan młodzieży i te wskaźniki zdrowia psychicznego, które badaliśmy, podstawowa wiadomość jest taka, że w większości przypadków jest dobrze.

- „Jest dobrze” - co to znaczy?

JB: - Badane przez nas młode osoby w większości mają dobre samopoczucie, oceniają własne zdrowie jako dobre, nie czują się, żeby byli w gorszym zdrowiu niż ich rówieśnicy, a ich poczucie szczęścia w tygodniu poprzedzającym badanie oceniają jako pozytywne. Oczywiście nie należy zapominać, że jest mnóstwo młodych osób, które potrzebują pomocy, ale sądzę, że w kontekście ogromnej liczby negatywnych informacji medialnych o nastolatkach warto wzmacniać narrację o tych pozytywnych aspektach ich funkcjonowania.

- A co mogłoby nas niepokoić?

JB: - Tym, co było bardzo niepokojące, był problem samotności. Nawet 20% nastolatków w obu badanych grupach wiekowych twierdzi, że nie mają bliskiego przyjaciela. Aż 25% uczniów klas VII i 27% uczniów klas III szkól ponadpodstawowych deklaruje, że czują się odrzuceni. A przecież przyjaciele i szerzej - rówieśnicy - to dla nastolatka bardzo ważne osoby z perspektywy psychologii rozwoju człowieka. Ich brak w tym momencie życia jest bardzo istotnym problemem.

Z tego powodu w rekomendacjach podkreślamy, jak ważna jest praca właśnie nad relacjami. Powinniśmy wspierać w tym młodych ludzi, żeby mieli kiedy budować te relacje i potrafili to robić. Kluczowe jest kształtowanie u młodzieży umiejętności społecznych i empatii.

- Czy zaobserwowaliście jakąś zależność pomiędzy poczuciem samotności a określonymi stylami korzystania z mediów cyfrowych?

MD: - Dobra wiadomość jest taka, że na przykład prawie połowa uczniów szkół podstawowych korzysta z Internetu do dwóch godzin dziennie - tymczasem w przekazie medialnym zwykle grzmi się, że przeciętny czas używania Internetu wśród nastolatków jest zdecydowanie dłuższy. Z naszych badań wynika, że wśród młodzieży z VII klas szkoły podstawowej jest bardzo wiele osób (prawie 45% uczniów), które w ramach czasu wolnego korzystają z Internetu nie dłużej niż dwie godziny. Ten odsetek jest mniejszy w przypadku szkół ponadpodstawowych, bo w tej grupie jest około 30% uczniów korzystających z Internetu do dwóch godzin dziennie.

- Czy jest więcej dobrych wiadomości?

MD: - Dużo się mówi o mediach społecznościowych, o tym, że praktycznie wszyscy z tych mediów intensywnie korzystają. Okazuje się, że wcale tak nie jest: z mediów społecznościowych korzysta 88% uczniów w klasach VII i 96% uczniów w klasach III szkół ponadpodstawowych, ale to nie znaczy, że wszyscy i zawsze korzystają intensywnie - ważniejsza jest jakość niż sama obecność w mediach społecznościowych.

Mówi się o kompulsywnym używaniu Internetu, ale jak zrobimy badania, to się okazuje, że wysoki poziom tej kompulsywności również nie dotyczy większości nastolatków. Kompulsywne korzystanie z Internetu dotyczy co trzeciego ucznia w szkołach ponadpodstawowych i co czwartego w szkołach podstawowych.

- Co to znaczy, że ktoś kompulsywnie używa Internetu?

MD: - Taka osoba deklaruje, że z powodu korzystania z Internetu traci czas, że brakuje jej snu, że myśli o Internecie nawet wtedy, kiedy nie jest w sieci. W kontekście kompulsywności złą wiadomością jest to, że wiele młodych osób (zarówno w szkole podstawowej, jak i ponadpodstawowej) deklaruje, że jak jest im źle, uciekają do Internetu. Ten „internetowy eskapizm” staje się więc pewnym rodzajem modelu radzenia sobie z trudnościami, z samotnością - to podobny mechanizm jak w przypadku innych uzależnień, np. alkoholizmu czy uzależnienia od pracy. Kompulsja oznacza więc robienie czegoś pod wpływem niedającego się opanować wewnętrznie przymusu.

Nie jest jednak tak, że wszyscy kompulsywnie używają Internetu. Obserwuję to często na szkoleniach. Jak zadaję rodzicom (osobom z mojego pokolenia) pytanie: „Jak myślicie, jaki procent młodych osób jest uzależnionych od Internetu?”, często padają odpowiedzi, że wszyscy lub prawie wszyscy są uzależnieni. Natomiast badania, nie tylko nasze, pokazują, że tak generalnie nie jest.

Natomiast warte podkreślenia jest to, że wysoki stopień kompulsywności w korzystaniu z Internetu zdecydowanie częściej występuje i dziewcząt - i dotyczy to obu badanych grup, zarówno klas siódmych szkół podstawowych, jak i trzecich klas szkół ponadpodstawowych.

- Czyli czynnik płci ma znaczenie.

MD: - Ma znaczenie. Przypominam jednak, że to są badania ilościowe. Najciekawsze rzeczy dzieją się między słupkami i właśnie one mogą wskazywać kierunek dalszych badań o charakterze jakościowym.

JB: - Takie rekomendacje też zawarliśmy w raporcie. Z naszych badań wynika, że wskaźniki związane z depresją czy zaburzeniami lękowymi są wyższe u dziewcząt. Jednocześnie musimy pamiętać, że obraz funkcjonowania chłopców może być niedoszacowany, co potwierdzają badania wskazujące, że objawy depresji u chłopców mogą się prezentować inaczej niż u dziewcząt, a to może nam umykać w badaniach ilościowych. Stąd w raporcie sugerujemy konieczność pogłębienia analiz poprzez komponent badań jakościowych.

- Jakie jeszcze rekomendacje wynikają z waszych badań?

MD: - Mierzyliśmy na przykład pasywny czas ekranowy. O młodzieży mówi się, że to pokolenie, które przez Internet marnuje bardzo dużo czasu, ale nasze badania pokazują, że to nie dotyczy całej młodzieży - około 40-50% osób nie ma wysokich wskaźników na skali pasywności. Oczywiście z drugiej strony jest około 30-40% młodych osób, które korzystają z nowych technologii w sposób bierny, często bezrefleksyjny, bez angażowania, bez wchodzenia w interakcje z innymi - ale nie jest to większość.

Dlatego rekomendujemy (często podkreślam to też na spotkaniach z rodzicami), by zwracać uwagę nie tylko na ilość czasu spędzonego przez dziecko w sieci, ale również na jego jakość. Ja mogę na przykład przez 5 godzin bez sensu scrollować Facebooka Judyty, a Judyta może przez 5 godzin dziennie ratować koalę z płonącej Australii…

JB: - Mogę też przez 5 godzin rozwijać swoje pasje przy użyciu telefonu, na przykład uczyć się malarstwa, a później je ćwiczyć na płótnie.

MD: - A czas użytkowania Internetu jest we wszystkich przypadkach taki sam, prawda? Więc to jest ważna rekomendacja, żeby nie wycofywać nowych technologii ze szkół, tylko żeby z pomocą narzędzia, jakim jest smartfon, uczyć dzieciaki na przykład kreatywnego korzystania z zasobów sieci. I w ogóle korzystania. Widzę o wiele większą potrzebę prowadzenia przez szkoły projektów społecznie odpowiedzialnych z użyciem telefonu komórkowego, niż debaty i dyskusji o tym, że telefon komórkowy powinien być zabraniany w szkołach.

- Mam wrażenie, że nie unikniemy ani nie powstrzymamy młodych ludzi przed kontaktem z technologią. W jaki sposób mądrze wspierać młodzież w korzystaniu z niej?

JB: - Technologia jest wszechobecna i kontakt z nią jest nie do uniknięcia. Dobrze, że pojawił się motyw „cyfrowych tubylców”, którzy urodzili się w świecie, gdzie od początku są użytkownikami lub obserwatorami technologii. Misją Fundacji Dbam o Mój Zasięg jest między innymi praca z rodzicami, żeby ich nauczyć, jak mogą mądrze wprowadzać dzieci w ten świat. Co ciekawe, ci „cyfrowi tubylcy” często mają zaskakująco niskie kompetencje cyfrowe: potrafią korzystać z rozrywkowych funkcji smartfona i Internetu, a nie są świadomi możliwości, które mogą im ułatwić codzienne życie czy naukę - wielu z nich nie potrafi np. sprawdzić długoterminowej prognozy pogody.  

MD: - Nie boją się nowych technologii, szybko się przełączają między różnego rodzaju środowiskami, ale krytyczne myślenie albo zrobienie projektu, który trwa dłużej, bo wymaga cierpliwości i gratyfikacja jest odroczona - z tym jest u młodzieży bardzo duży problem. Zatem nieprawdą jest to, co myślą niektórzy rodzice: że dziecko lepiej się zna na nowych technologiach, a rodzic nie ma w tym temacie nic ważnego do powiedzenia.

- Wracają do tematu raportu: w jaki sposób korzystanie z nowych technologii wiąże się ze zdrowiem psychicznym?

JB: - Dokładnie: wiąże się. Często obserwujemy nadużywanie mówienia o „wpływie” w odniesieniu do badań korelacyjnych i staramy się z tym walczyć.

Na pewno zauważyliśmy, że częstotliwość korzystania z portali w ostatnim roku jest słabo skorelowana ze wskaźnikami dobrostanu i zdrowia psychicznego. Oznacza to (już trochę o tym mówiliśmy), że bezpośredni związek między tymi zmiennymi jest ograniczony, zatem należy się przyjrzeć czynnikom „pośrodku”. Tymi czynnikami mogą być na przykład: płeć, grupa wiekowa, czynniki związane z sytuacją rodzinną czy doświadczanie cyberprzemocy.

MD: - I to jest problem, który poruszyłem w Sejmie podczas wystąpienia na Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, Podkomisja stała do spraw sztucznej inteligencji i przejrzystości algorytmów 19 listopada zeszłego roku. Dużo się dzisiaj mówi, że media społecznościowe niszczą zdrowie dzieci, a nasze badania pokazują, że to nie jest takie proste.

- Rozumiem, że większe znaczenie mogą mieć czynniki pośredniczące?

JB: - Tak. Bezpośredni efekt jest ograniczony. Oczywiście są badania, które wskazują, że nadmierne i niekontrolowane korzystanie z Internetu może być powiązane z pogorszeniem funkcjonowania emocjonalnego i społecznego. Chcemy jednak zwrócić uwagę, że to dotyczy właśnie tych młodych osób, które korzystają z mediów cyfrowych w sposób nadmierny i niekontrolowany. Ogółem, na poziomie całej populacji w Polsce, ten bezpośredni związek między używaniem Internetu a zdrowiem psychicznym nie jest silny.

MD: - I jest on słabszy niż w przypadku kompulsywnego używania Internetu czy pasywnego czasu ekranowego.

JB: - Sam pasywny czas ekranowy jest też ciekawym wątkiem. Istnieje obiegowa opinia dotycząca tego, że jak ktoś długo scrolluje, to to zawsze musi oznaczać coś złego. W naszych badaniach zaobserwowaliśmy, że to pasywne korzystanie z telefonu jest słabo negatywnie skorelowane z miarami dobrostanu (np. z zadowoleniem, z postrzeganym stanem zdrowia itd.) i samo w sobie nie musi występować z pogorszeniem funkcjonowania psychicznego. Również korelacje między pasywnym korzystaniem a objawami większości zaburzeń lękowych są słabe.

To wszystko pokazuje, że scrollowanie może pełnić różne funkcje w życiu nastolatka. Dlatego niezwykle ważny jest kontekst, zrozumienie, dlaczego nastolatek scrolluje: czy chodzi o eskapizm, czy np. o łatwo dostępny sposób regulacji (poszukiwanie stymulacji itp.).

Na to też zwracaliśmy uwagę w rekomendacjach: że wbrew obiegowej opinii osób dorosłych pasywne korzystanie z telefonu przez nastolatka nie musi być automatycznie powodem do niepokoju. To może być sposób na nudę, oderwanie się od codzienności, źródło bodźców. A dorośli, kiedy zauważą, że to zachowanie pełni określoną funkcję, mogą zaproponować młodej osobie jakąś alternatywną, konstruktywną aktywność, która będzie realizować tę funkcję.

- Z naszej rozmowy wyłania się wniosek, że tak naprawdę powinniśmy po prostu poświęcić młodzieży więcej uwagi.

MD: - Myślę, że młodzież potrzebuje generalnie więcej uwagi, a nie strofowania (w sieci i poza nią). Abstrahując od raportu, ja bardzo dużo czasu spędzam z młodzieżą. I ci młodzi ludzie naprawdę kiepsko o sobie myślą jako o pokoleniu, zapewne dlatego, że często słyszą negatywne opinie naszego pokolenia o ich pokoleniu. Myślę, że warto byłoby dostrzec to, że to pokolenie jest przede wszystkim inne, a nie gorsze. Gdybyśmy w komunikacji z młodymi ludźmi bardziej skupili się na pokazywaniu im ich zasobów, ich mocnych stron, pozytywnych cech, wówczas oni (jak sądzę) lepiej by o sobie myśleli. Gdy ich pytam, co oni słyszą na swój temat od pokolenia nauczycieli i rodziców, często padają takie odpowiedzi: że to pokolenie zanurzone w sieć, że jest bezradne, że im się w d… poprzewracało, że mają wysokie oczekiwania i że już nie cenią sobie relacji „realnych”. Ja uważam, że dzisiaj wśród młodych osób jest bardzo duża chęć tworzenia relacji realnych. Po prostu tego nie potrafią. Trzeba im pomóc.

MD: - Młodzież dzisiaj nie potrzebuje oceny ich świata z perspektywy naszego pokolenia i naszego świata („ja w twoim wieku…”). Potrzebują uważności rodzicielskiej czy nauczycielskiej - tu i teraz.

Trzeba też jasno powiedzieć, że dla nich nie istnieje wyraźna granica między rzeczywistością realną i wirtualną. Dla nich to, co dzieje się w wirtualnym świecie, jest realne - w takim sensie, że dzieje się tu i teraz. To nie jest coś abstrakcyjnego. Uważam, że każdą krzywdę, którą człowiek mógł człowiekowi wyrządzić przed erą Internetu, można teraz spokojnie zrobić w sieci - podobnie jak każde dobro.

Internet nie jest problemem. Tak samo jak elektryczność nie jest problemem, chociaż wiemy, że powstały krzesła elektryczne. Atom nie jest problemem, chociaż wiemy, że są bomby atomowe. Podobnie można powiedzieć o czymkolwiek, co zostało lub zostanie wyprodukowane przez człowieka. Prędzej czy później kluczowe okaże się to, w jaki sposób rodzice wychowali moralnie swoje dziecko. Dzisiaj nie trzeba się rozbierać w sieci: wystarczy, że chłopak użyje aplikacji deepfake'owej i rozbierze koleżankę. Ale skutki będą takie same. Wstyd, bezsenność, fobia szkolna, czasem przeprowadzka do innego miejsca.

- Czyli to kwestia nauczenia wartości?

MD: - Nauczenia wartości to raz, a dwa - przełożenia ich na konkretne zachowania. Nie chodzi o to, żeby uczeń wiedział, czym jest empatia czy asertywność, ale żeby był empatyczny czy asertywny.

JB: - To faktycznie jest też o rodzicach, bo to oni mają tych rzeczy nauczyć. Bardzo mi się podobało, że poruszono tu wątek, że rodzic wychowywał się w zupełnie innym świecie. Rodzice też potrzebują wsparcia. Myślę, że powinniśmy empatycznie i krytycznie spojrzeć na różne perspektywy, a nie oceniać, że któreś pokolenie jest lepsze czy gorsze. Brakuje trochę pokory ze strony starszego pokolenia w stosunku do wyzwań, jakich dotyka młodzież. Nawet ten aspekt budowania relacji i związanych z tym zagrożeń w sieci, z którymi styka się młodzież - to jest coś, z czym dorośli się nie mierzyli.

MD: - W przekazie do rodziców też trzeba zachowywać równowagę: z jednej strony na pewno trzeba podkreślać, że oni mają wielką rolę w wychowaniu cyfrowym swoich dzieciaków, ale z drugiej strony trzeba im pokazać, że nawet jeżeli będą w super relacjach ze swoimi dziećmi, to Internet dzisiaj jest tak nieprzewidywalnym i tak emocjonalnym narzędziem, że dziecko, używając go, może popełnić błąd. Ważne jest to, że jak zrobi błąd w sieci, to rodzic będzie pierwszą osobą, która się o tym błędzie dowie - i to jak najszybciej.

Z drugiej strony wiem, że czasy, w których żyjemy, nie sprzyjają zwolnieniu i refleksji. Żyjemy bardzo szybko, a nowe technologie też się mocno rozwijają. Skoro rodzice nie mają czasu nawet sami dla siebie (a czasem przestają dbać o własne potrzeby), nie ma sensu im mówić, że oni muszą siedzieć w Internecie i śledzić wszystkie nowinki, by być na bieżąco. Nie będą na bieżąco. Nie chodzi o to, żebyśmy się ścigali z nowymi technologiami. Chodzi o to, żeby rodzice po prostu byli uważni. Wbrew pozorom, dzisiaj rodzicom bardziej potrzeba kompetencji miękkich - oraz konkretnych narzędzi do zastosowania tu i teraz.

JB: - Tak naprawdę rekomendacje wynikające z naszego raportu są szczególnie przydatne właśnie dla rodziców, nie tylko dla nauczycieli.

MD: - Na zajęciach dotyczących higieny cyfrowej, które prowadzę, widzę, że z tej triady uczeń - rodzic - nauczyciel najważniejszy jest rodzic. I ten rodzic powinien gadać z dzieckiem o nowych technologiach praktycznie od maleńkości. Z jednej strony gadać o technologiach, z drugiej strony samemu ich nie nadużywać. Spotkałem się kiedyś z takim powiedzeniem: bój się nie tego, co dziecko od ciebie usłyszy, tylko tego, co u ciebie zaobserwuje. Dzieci do pewnego momentu uczą się przede wszystkim przez naśladowanie. One także mogą być dla nas nauczycielami, gdy zwracają nam uwagę, że robimy coś źle (na przykład piszemy SMS-y podczas prowadzenia samochodu). Pytanie, czy rodzice potrafią przyjmować wskazówki od swoich dzieciaków, skoro pochodzą z pokolenia, które często słyszało „Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie”.

- Zmiana społeczna wymaga czasu. Jak zatem ją wprowadzać?

JB: - Może zacznijmy od podejścia evidence based. Po to robimy badania, żebyśmy mogli dawać rekomendacje poparte danymi, a nie zbudowane na naszych wyobrażeniach. To jedna z najważniejszych myśli, które przyświecały naszej pracy nad projektem i raportem „Dobre i złe wiadomości”.

MD: - Takie zmiany należy wprowadzać przede wszystkim powoli, na pewno z namysłem - i na pewno sprawiedliwie, by pokazywać dwie strony medalu.

- Stąd dobre i złe wiadomości. Dziękuję za rozmowę!


Raport „Dobre i złe wiadomości: życie online i offline a zdrowie psychiczne polskich nastolatków” został przygotowany przez Fundację Dbam o Mój Zasięg w ramach projektu „Zdrowie psychiczne młodych cyfrowych”.

Partnerem raportu jest Bank Gospodarstwa Krajowego.

Raport, infografiki, informacje o metodologii badań oraz najważniejsze rekomendacje związane z raportem można znaleźć na stronie Fundacji Dbam o Mój Zasięg:

https://dbamomojzasieg.pl/dobre-i-zle-wiadomosci

 

Premiera raportu 17.11.2025 podczas IV Kongresu Szkół Odpowiedzialnych Cyfrowo - Zdrowa Szkoła. O potrzebach uczniów i nauczycieli

Premiera raportu miała miejsce 17.11.2025 podczas IV Kongresu Szkół Odpowiedzialnych Cyfrowo - Zdrowa Szkoła. O potrzebach uczniów i nauczycieli

Przed prezentacją Raportu w Sejmie 19.11.2025 podczas podkomisji stałej do spraw sztucznej inteligencji i przejrzystości algorytmów 14 (Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii).

Raport został zaprezentowany w Sejmie 19.11.2025 podczas podkomisji stałej do spraw sztucznej inteligencji i przejrzystości algorytmów 14 (Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii).

Karolina Żuk-Wieczorkiewicz/CKiP; fot. Bartłomiej Jętczak