Ciao, bella Italia!

będziesz żyć obok zabytkowych miejsc; przygotujcie się na wzrost wagi; happy hours dla miłośników sushi; śpiewanie "Wonderwall" do dźwięków gitary; umówisz się z koleżanką/ kolegą na wspólne robienie prania...
Patrycja, kierunek Psychologia, Wydział Nauk Społecznych UG
Università degli studi di Milano-Bicocca we Włoszech
Studia - semestr letni 2016/2017

Ciao, bella Italia!

Ciężko podsumować swojego Erasmusa w kilku słowach, naprawdę ciężko. Wobec tego wniosek nasuwa się sam - trzeba przeżyć to na własnej skórze. I pod tym zdaniem mogę podpisać się obiema rękami.

Do Włoch trafiłam w sumie przez przypadek, decyzje musiałam podjąć w ciągu 5 sekund. Mediolan czy Kłajpeda. Odpowiedź? Oczywiście, że Mediolan!

Mimo obaw miasto okazało się piękne. Dużo zyskuje przy bliższym poznaniu. Będziesz tam żyć obok zabytkowych miejsc jak katedra Duomo, Castello di Sforza, Galeria Vittorio Emanuele II, czy Teatr La Scala, przepięknych parków: Parco Sempione, Giardini Pubblici, Parco Nord oraz niesamowicie urokliwej dzielnicy Navigli z kanałami dzięki, którym poczujesz się prawie jak w Wenecji. Fani piłki nożnej znajdą wspólny język z Włochami, którzy w większości są zagorzałymi kibicami, a nawet będą mogli zobaczyć mecze na żywo na San Siro Stadion.

Obok czarujących włoskich uliczek natkniesz się na szklane, wysokie biurowce. Mediolan to w końcu ekonomiczno-biznesowa stolica Włoch. Nawiasem mówiąc, świetne miejsce do szukania stażu, czy pierwszej pracy. Warto przespacerować się obok Bosco Verticale - budynków obrośniętych drzewami i Piazza Gae Aulenti, gdzie poczujesz się jakbyś przeniósł się do przyszłości.

Dodatkowo Mediolan jest doskonale skomunikowany. Parę linii metra, tramwaje, autobusy, pociągi, a do tego dedykowana aplikacja komórkowa ATM sprawia, że dotrzesz wszędzie bez problemu.

Mediolan to z pewnością miasto międzynarodowe, na ulicach można usłyszeć język angielski. Bardzo dużo młodych osób studiuje i pracuje właśnie tam. Spora liczba uniwersytetów oraz politechnik, a także prężnie działające ESN sprawi, że poznasz wiele nowych osób oraz zwiedzisz niesamowite miejsca.

Milano to doskonała baza wypadowa do zwiedzania. Po niskich kosztach dojedziesz i zwiedzisz: Como, Turyn, Wenecję, Bergami, Pawię, Weronę, Florencję, Ravenę, Rimini, Bolonię, Cinque Terre i wiele innych miejsc. Wiele wycieczek organizują stowarzyszenia ESN, warto poczekać na ofertę z ich strony.

Studiowałam na Università degli Studi di Milano-Bicocca. Wielki uniwersytet może z początku onieśmielać, między piętrami poruszamy się ruchomymi schodami, lunche możemy jeść w restauracjach na terenie campusu, można również zrobić zakupy w supermarkecie. Łatwo się zgubić, ale to tylko kwestia czasu, gdy docenimy fontanny znajdujące się między budynkami, wystawy rzeźb, zacienione zakątki, gdzie można odpocząć na ławkach, czy trawniki, gdzie w przerwach można sobie po prostu poleżeć.

Włosi są bardzo pracowici i bardzo dużo się uczą. Dużym problemem było znalezienie wolnego stolika na campusie, by się uczyć lub robić projekty.  Mimo obaw co do egzaminów i języka wykładów (jakim był włoski ) miałam dużo szczęścia. Wszyscy wykładowcy zgodzili się na moją obecność na zajęciach. Robiłam to co inni studenci, ale biorąc pod uwagę, że jadąc na wymianę mój włoski słownik ograniczał się do słów takich jak „ciao” i „tiramisu” mogłam robić to po angielsku. Do egzaminów dostałam angielską literaturę, a jeżeli chodzi o projekty w grupie zawsze znalazło się parę osób, które mówiły po angielsku i dzięki temu mogliśmy razem pracować. Jednak polecam uczyć się języka włoskiego. Gdy opanowałam podstawy, sprawiało mi wielką radość rozumienie standardowych zwrotów czy prowadzenie prostych konwersacji. Teraz bardzo tęsknię za włoskim i za usłyszeniem tego dźwięcznego „ciao, come va?”

Wszyscy fani kuchni włoskiej, przygotujcie się na wzrost wagi. Ciężko zachować zdrowy rozsądek podczas aperitivo (płacisz za 1 drinka i jesz ile chcesz i ile dasz radę), powiedzieć basta włoskim gelato lub ograniczyć paste i pizze. Miłośników sushi powinny ucieszyć happy hours - w wybranych godzinach płacisz raz i jesz ile chcesz. Ci, którzy wolą fast-foody, czy wiedzieliście, ze włoskie McDonald’y mają w swojej ofercie wegetariańskie burgery?!

Jeżeli chodzi o mieszkanie, polecam akademiki, to tam poznałam największą ilość znajomych (w tym również Erasmusów), atmosfera w akademiku była bardzo przyjacielska, wspólne wieczory spędzone na tarasie, śpiewanie „Wonderwall” do dźwięków gitary, dzielenie bólu nauki w study roomie, czy świętowanie urodzin w  TV roomie na długo pozostaną w mojej pamięci i z ręką na sercu mogę powiedzieć, że bardzo tęsknie za tymi chwilami.

Erasmus zmienił naprawdę wiele. Ten wyjazd odcisnął ślad na każdej płaszczyźnie mojego życia. To co mogę powiedzieć - jedź. Po prostu jedź na Erasmusa. Nigdy w życiu nie będziesz mieć takiej szansy, nigdy w życiu nie będziesz studiować w innym mieście, nigdy nie umówisz się z koleżanką/ kolegą na wspólne robienie prania, nigdy nie będziesz tak dumny z siebie, że samodzielnie udało Ci się wyrobić kartę miejską, nigdy nie będziesz czuł się tak samotny i nigdy nie będziesz płakać tak bardzo podczas rozstania z przyjaciółmi. To do tych zdjęć zrobionych podczas wymiany będziesz wracać najczęściej, to tych sosów do makaronów, będzie brakować Ci najbardziej. Zobaczysz, jakie to dziwne uczucie spakować swoje życie do 25kg walizki i po prostu wyjechać. Nauczyłam się, że nigdy nie jest się gotowym na tak wielkie zmiany. Nikt nie jest gotowy, pakujesz walizki i jedziesz. Tak zmienia się swoje życie. I jest to jednocześnie przerażające i wspaniałe.

Po prostu jedź, daj sobie tą szansę, smakuj życia, poznaj swoich nowych przyjaciół, zakochaj się i ciesz się życiem, bo to jedna, jedyna okazja i już nigdy się nie powtórzy i mimo, że mnie prawdopodobnie nie znasz - uwierz mi, nie chcesz tego zmarnować. 

Pokaż rejestr zmian

Data publikacji: piątek, 29 Grudzień, 2017 - 10:25; osoba wprowadzająca: Anna Zaborowska Ostatnia zmiana: czwartek, 25 Styczeń, 2018 - 14:32; osoba wprowadzająca: Anna Zaborowska